Lany poniedziałek 2017. Jeszcze kilka lat temu, strach było w śmigus-dyngus wychodzić na ulice naszych miast. Niemal obowiązkowo każdy został dorwany, a już szczególnie, nie ominęło to płci pięknej. A jak jest teraz?

Niestety, zwyczaj śmigusa-dyngusa robi się passe - mówi prof. Piotr Michałowski, kulturoznawca z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Lany poniedziałek 2017. Śmigus-dyngus robi się passe? [SONDA, archiwalne zdjęcia]

Zwyczaj oblewania wodą ma korzenie w pogańskich tradycjach. Nazwa tego wielkanocnego obyczaju składa się z dwóch słów "śmigus" i "dyngus". Pierwotnie były to dwa zwyczaje, które ostatecznie zlały się w jedno. Trudno stwierdzić, kiedy dokładnie.

Czy gwiazdy lubia Śmigusa-Dyngusa?


Śmigus-dyngus - z historii

Dyngus po słowiańsku nazywał się "włóczebny". Wywodzi się go od wiosennego zwyczaju składania wzajemnych wizyt u znajomych i rodziny. Można było wtedy także liczyć na poczęstunek i zaopatrzenie w żywność na drogę.

Słowo dyngus wywodzi się od niemieckiego słowa "dingen", co oznacza "wykupywać się" (inne znane określenia: dyng, szmigus, wykup lub datek). <

Śmigus z kolei oznaczał symboliczne bicie witkami wierzby lub palmami po nogach i wzajemne polewanie się wodą. Miało to symbolizować wiosenne oczyszczenie z brudu i różnych zdrowotnych dolegliwości, a w późniejszym okresie również i z... grzechu. Oblewane były osoby, które nie wykupiły się podarkami (zazwyczaj pisankami). Dawniej dzień ten nazywany był również "dniem św. Lejka", "oblewanką" i "polewanką".

- Niestety, od dłuższego czasu obserwuję, że praktykowanie zwyczaju śmigusa-dyngusa robi się passe - mówi prof. Piotr Michałowski, kulturoznawca z Uniwersytetu Szczecińskiego. - Szczególnie w dużych miastach, zrobiliśmy się jacyś tacy śmiertelnie poważni. Dziś ktoś ochlapany wodą w lany poniedziałek jest w stanie donieść na chlapiącego do prokuratury. Dawniej było tak, że pogoda nie miała znaczenia, wychodziło się na ulice i wiadra czy kubki z wodą szły w ruch. Ten zwyczaj zanika, nad czym ubolewam - dodaje.

Wiadomości

Komentarze (4)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Mateusz88 (gość)

Co się dziwić, że wiele osób nie praktykuje tego zwyczaju. Większość ma telefony po 1000-3000zł. Ktoś kto zalał by telefon komuś to musiałby za niego zapłacić. No a raczej żaden z nas nie chciałby aby ktoś wyskoczył na nas z wiadrem i polał nas wodą, gdy mielibyśmy drogi telefon ze sobą.

Ania (gość)

Teraz - masakra . Dziś zeszłym z synami 3 osiedla żeby dzieci mogły się polać i co -porażka!!!!
Znaleźliśmy czworo dzieci i to na tyle .....no cóż to co dobre i fajne to już było