Sensacji na kortach Wimbledonu ciąg dalszy. W poniedziałek z turniejem pożegnał się ubiegłoroczny finalista rywalizacji panów, Amerykanin Andy Roddick. Wczoraj dołączyła do niego rodaczka - rozstawiona z numerem drugim Venus Williams.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Jej pogromczynią okazała się 82. tenisistka na świecie, Bułgarka Cwetana Pironkowa (wygrała 6:2, 6:3). Ta sama, która kilka tygodni temu przebijała się... przez eliminacje turnieju Polsat Warsaw Open w Warszawie, a po ich przejściu wyeliminowała Rosjankę Jelenę Dementiewą.

Wtedy uznaliśmy to za niespodziankę. Teraz trzeba chyba mówić o sensacji, choć Bułgarka wygrała w pełni zasłużenie. Londyńska trawa to jednak nawierzchnia stworzona jakby specjalnie z myślą o starszej z sióstr Williams, która wygrywała tu pięciokrotnie (w latach 2000-01, 2005 i 2007-08). Trzy razy dochodziła też do finału (2002-03 i 2009 r.).

Pironkowa natomiast nigdy nie zaszła w żadnej imprezie Wielkiego Szlema dalej, niż do drugiej rundy. Choć warto przypomnieć, że nie było to jej pierwsze zwycięstwo nad Williams. Poprzednio dokonała tej sztuki cztery lata temu, w pierwszej rundzie Australian Open.

- To jest jak sen... Nigdy nie sądziłam, że będę w stanie zagrać na tym korcie tak dobrze i zajść w tym turnieju tak daleko - cieszyła się Pironkowa po meczu, który dał jej pierwszy w karierze wielkoszlemowy półfinał.

Zmierzy się w nim z Rosjanką Wierą Zwonariewą (nr 21), która była wczoraj sprawczynią niespodzianki ciut mniejszego kalibru. Pokonała 3:6, 6:4, 6:2 rozstawioną z "ósemką" Belgijkę Kim Clijsters. Dla Zwonariewej to drugi w karierze wielkoszlemowy półfinał. Poprzednio przebiła się tak daleko w 2009 r. (Australian Open).


Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!