Bez kagańca i opieki

Piotr Sobierajski
Duże i groźne psy biegają swobodnie po parkach, bez smyczy i kagańców. Fot: O0lgierd Górny
Duże i groźne psy biegają swobodnie po parkach, bez smyczy i kagańców. Fot: O0lgierd Górny
W pierwszym półroczu strażnicy miejscy aż 109 razy musieli interweniować w przypadkach, kiedy psy kogoś pogryzły albo istniało takie zagrożenie. Wbrew przepisom Zgodnie z artykułem 77 kodeksu wykroczeń ...

W pierwszym półroczu strażnicy miejscy aż 109 razy musieli interweniować w przypadkach, kiedy psy kogoś pogryzły albo istniało takie zagrożenie.


Wbrew przepisom

Zgodnie z artykułem 77 kodeksu wykroczeń właściciel psa musi zachować ostrożność, by zwierzę nie zrobiło komuś krzywdy. Powinien zatem wyprowadzać swojego czworonoga na smyczy i w kagańcu.

Niestety, bardzo często są to tylko pobożne życzenia. Tak więc nie brakuje przypadków, kiedy za lekceważenie przepisów prawa właściciele piesków karani są przez sąd grodzki karą w wysokości nawet 250 zł.

— Ludzie nie mają wyobraźni, bo jak inaczej powiedzieć, gdy sześcioletnie dziecko wyprowadza na spacer rottweilera, oczywiście bez kagańca. A potem pies kogoś pogryzie i wszyscy mają wielkie problemy — podkreśla Zbigniew Jastrzębski, komendant Straży Miejskiej.

Potwierdza to Maria Gorzelak, mieszkanka Gołonoga, która sama omal nie została pogryziona przez agresywnego owczarka niemieckiego.

— Wyszłam do sklepu na zakupy. Widziałam jak po alejkach biega ogromny pies bez kagańca, ale w pobliżu był właściciel, więc myślałam, że będzie mu posłuszny. A tu nagle wilczur rzucił się na mnie. Dobrze, że zasłoniłam się reklamówką i tylko mnie drasnął. Właściciel zareagował za późno, więc dobrze, że nie stało się nic poważnego.
W takich przypadkach obowiązek ustalenia do kogo należy pies spoczywa na strażniku miejskim.


Bezpański kłopot

Gorzej jeśli pies jest bezpański, a do tego chory. Jeśli już jednak uda się strażnikowi ustalić właściciela, musi on pójść z ulubieńcem do weterynarza i dostarczyć zaświadczenie lekarskie, stwierdzające, że pies nie jest chory na wściekliznę. Nawet wówczas, gdyby dwa, trzy dni przed zdarzeniem był szczepiony.

W przypadku złapania bezpańskich psów, transportowane są do siedziby Straży Miejskiej. Tam wzywa się rakarza z Zawiercia, który zabiera psa i odwozi do schroniska w Chorzowie. Koszty pokrywa gmina, a są one niemałe.
Miasto miesięcznie za takie usługi płaci ryczałtowo 2381 zł. To jednak nie koniec, bo schronisko za to, że przyjęło psa i dało mu schronienie na dwa tygodnie, wystawia dodatkowy rachunek na 242 zł.

— W tym roku do sądu grodzkiego skierowaliśmy 98 wniosków o ukaranie właścicieli psów, którzy naruszyli artykuł 77 kodeksu wykroczeń — informuje komendant Jastrzębski. — I co z tego, że każdy z nich zapłaci po 250 zł kary, skoro nie dość, że ludzie bez wyobraźni narażają innych na nieprzyjemności, to powodują, że musimy się zajmować sprawami niby drobnymi, ale bardzo pracochłonnymi.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie