Bo się zero pomyliło?

Piotr Sobierajski
Odnowiony pasaż na Mydlicach jest efektowny, ale wcale nie cieszy mieszkańców innych dąbrowskich osiedli.
Odnowiony pasaż na Mydlicach jest efektowny, ale wcale nie cieszy mieszkańców innych dąbrowskich osiedli.
Oburzenie radnych i mieszkańców wywołał fakt, że w tym roku miasto wydało wszystkie zaplanowane fundusze w ramach umowy ze Spółdzielnią Mieszkaniową Lokator na gruntowny remont 2250 m kwadratowych pasażu na osiedlu ...

Oburzenie radnych i mieszkańców wywołał fakt, że w tym roku miasto wydało wszystkie zaplanowane fundusze w ramach umowy ze Spółdzielnią Mieszkaniową Lokator na gruntowny remont 2250 m kwadratowych pasażu na osiedlu Mydlice. Magistrat twierdzi, że taka była wola Lokatora, jednak spółdzielnia stanowczo zaprzecza, twierdząc, że wnioskowała tylko o remont... 250 m kwadratowych. Czyżby więc komuś pomyliły się cyferki?

To skandal
Zgodnie z porozumieniem podpisanym przez magistrat i największą w mieście SM Lokator ze wspólnych funduszy corocznie remontowane są m.in. osiedlowe drogi, chodniki i parkingi. Koszty tych inwestycji finansowane są po połowie (przez SM i UM), a każda strona wykłada na ten cel po 800 tys. zł. Początkowo nie było żadnego rozgraniczenia na tereny należące do spółdzielni oraz miasta, ale ostatnia poprawka do porozumienia zmieniła to. Magistrat wykonuje więc niezbędne remonty na własnych gruntach, a spółdzielnia na swoich.

Jakież było jednak zdziwienie radnych, kiedy odkryli, że z tegorocznej puli wszystkie fundusze gminne pochłonął remont pasażu na osiedlu Mydlice (od ul. Ludowej do Dąbskiego).

— Na osiedlu Sikorskiego nie wyremontowano niczego, a cała kasa poszła na pasaż. Okazało się jednak, że SM Lokator wnioskowała jedynie o remont 250 metrów kwadratowych chodników i takie były uzgodnienia. Ktoś w Urzędzie Miejskim podjął decyzję, żeby zwiększyć ten obszar do 2250 metrów kwadratowych. To jakieś nieporozumienie, bo później mieszkańcy pytają nas, dlaczego gdzie indziej nic nie zrobiono — twierdzi Józef Juroff, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.

— To samo było na osiedlach w Gołonogu przy ulicach Bema, Kasprzaka i III Powstania Śląskiego, gdzie miały być remonty, ale znacznie obcięto fundusze. Teraz wiemy już dlaczego: bo została zrobiona jedna rzecz i tam poszły wszystkie pieniądze — dodaje radny Zbigniew Łukasik.

Cała sprawa bulwersuje także samych dąbrowian.

— To skandal. Nie może tak być, że jedno osiedle jest uprzywilejowane, a na pozostałych mogą się rozsypać wszystkie chodniki i drogi. Ktoś powinien ponieść konsekwencje za tę błędną decyzję — stwierdził Władysław Maksymiuk z Gołonoga.

Zgodnie z życzeniem
Tymczasem zdaniem Artura Webera, naczelnika Wydziału Gospodarki Komunalnej UM, z korespondencji prowadzonej przez Lokatora z gminą wynika, że to spółdzielnia domagała się remontu pasażu na Mydlicach.

— W 2003 roku kierowniczka tamtejszej administracji zwróciła się z prośbą o remont pasażu, a rok później teren ten został przekazany miastu. Zgodnie z nowymi zapisami porozumienia gmina wydatkuje fundusze na swoich gruntach. Chodzi o to, żeby współpracować, jeśli te tereny sąsiadują ze sobą. Potraktowaliśmy więc inwestycję jako kompleks i wyremontowaliśmy całość, by tego nie rozgrzebywać i robić tylko wyrywkowo 250 metrów kwadratowych.

Gmina postraszyła?
Kiedy sprawa wyszła na jaw, SM Lokator poprosiła magistrat o wyjaśnienia, opierając się na dokumentach, z których wynika, że szczegółowe zapisy porozumienia w sprawie planowanych na ten rok prac remontowych obejmują jedynie 250 m kw.. Spółdzielnia przedstawiła jednocześnie swoją propozycję rozwiązania tej spornej sytuacji. Chciała, by magistrat podpisał stosowny aneks do porozumienia, w którym oprócz przyszłorocznego wkładu finansowego zobowiąże się także do sfinansowania pięciu niezrealizowanych inwestycji, na które zabrakło pieniędzy po remoncie pasażu na Mydlicach.
Magistrat zwlekał z odpowiedzią. Niczym zakończyło się także spotkanie prezesa Lokatora Teresy Horbowy z wiceprezydentem miasta Januszem Olszówką.

— Te trzy zaległe inwestycje miały być zrobione w przyszłym roku, ale nie doszliśmy do porozumienia, bo pani prezes nie chciała rozmawiać i wyszła po jednym zdaniu z gabinetu – stwierdził wiceprezydent Olszówka.

Taka wypowiedź zbulwersowała Czesławę Frydrych, przewodniczącą Rady Nadzorczej SM Lokator.

— Gdyby pani prezes nie została do tego sprowokowana, nigdy by się tak nie zachowała. Tymczasem wiceprezydent Olszówka podniesionym głosem zaczął ją straszyć różnymi sprawami. Stwierdziła więc, że nie licuje to z godnością prezydenta i wyszła.


Co było w aneksie?
Propozycja miasta była taka, by w nowym aneksie do porozumienia znalazł się zapis o zwiększeniu prac z 250 m kw do 2250 m kw oraz wykonaniu zaległych inwestycji przy ul. Dąbskiego, Żeromskiego i Adamieckiego w pierwszym półroczu przyszłego roku. SM Lokator chciała natomiast, żeby do tych trzech robót dodać niezrealizowane jeszcze przebudowy parkingów przy ul. Majewskiego i Wojska Polskiego. •

Nowe mandaty od straży miejskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie