Były prezydent Marek Dul znów jest w służbie publicznej

PATRYCJA STRĄK
Od niedawna PKZ ma nowego dyrektora, który nie zgodził się na zdjęcie i na razie niewiele o sobie mówi.
Od niedawna PKZ ma nowego dyrektora, który nie zgodził się na zdjęcie i na razie niewiele o sobie mówi.
Mamy kolejne zmiany w dąbrowskich władzach. Od czasu objęcia przez Jerzego Talkowskiego funkcji prezydenta miasta, co pewien czas odnotowujemy efekty tak zwanej reorganizacji.

Mamy kolejne zmiany w dąbrowskich władzach. Od czasu objęcia przez Jerzego Talkowskiego funkcji prezydenta miasta, co pewien czas odnotowujemy efekty tak zwanej reorganizacji. Kolejną nominację otrzymał były prezydent miasta, Marek Dul.
Przypomnijmy, że w listopada 1996 r., po rezygnacji Henryka Zaguły, Marek Dul został prezydentem.

Radni ponownie wybrali go na ten urząd jesienią 1998 r., a we wrześniu 1999 roku, po serii dramatycznych sesji, na których demonstrowali związkowcy z Huty "Katowice", został odwołany. Przez obie kadencje uważany był za jednego z najlepiej zarabiających włodarzy w naszym regionie. W 2000 roku przed Sądem Okręgowym w Katowicach zawarł z pozwanym, czyli Urzędem Miasta, ugodę dotyczącą odprawy w wysokości 91 tys. 434 zł.
Po odejściu z urzędu były prezydent zapadł na zdrowiu. Został rencistą II grupy. W maju 2002 r., po skończeniu 50 roku życia, wystąpił o emeryturę górniczą, którą uzyskał.

Od 15 lipca z nominacji prezydenta Talkowskiego ponownie zaczął pracę. Został prezesem gminnej spółki Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów, po czym zawiesił wszystkie świadczenia, które otrzymywał. Były prezydent, jak sam twierdzi, będzie zarabiał "pięć średnich pensji pracowników w tym przedsiębiorstwie (nie licząc płac zarządu)".

- Średnia może się zmniejszyć lub zwiększyć w zależności od zadań, jakie wykona MZUM. Teraz jest to 2 tys. zł brutto - wyjaśnia Marek Dul.

Nową postacią w dąbrowskich instytucjach gminnych jest też Marek Piotrowski, który pełni funkcję dyrektora Pałacu Kultury Zagłębia. Był związany z amatorskim ruchem artystycznym i zawodowym ruchem muzycznym.

- Pan Piotrowski jest także dyrektorem muzycznym Międzynarodowego Festiwalu Zespołów Akademickich. Obecnie przygotowuje obszerną publikację związaną z badaniami muzykologicznymi - wyjaśnia Aneta Nowak z biura prasowego UM.
Nowy dyrektor PKZ obiecał z nami rozmawiać "później". Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że Marek Piotrowski trzy lata temu przegrał konkurs na dyrektora PKZ z właśnie odwołaną Wiesławą Molisak.

Już informowaliśmy Czytelników o zakusach związanych z odwołaniem dyrekcji PKZ. O jej losach miały rozstrzygnąć wyniki kontroli w placówce. Mimo usilnych starań nikt nam w magistracie nie chciał przedstawić wniosków pokontrolnych, czyli tym samym przyczyn odwołania Wiesławy Molisak, o której za to dużo i dobrze mówili zawsze pracownicy Pałacu.

- Prezydent skorzystał z przysługujących mu uprawnień. Uważa, że miał podstawy do odwołania Wiesławy Molisak ze stanowiska dyrektora PKZ. Związane są one z wynikami przeprowadzonej w pałacu kontroli - takie lakoniczne wyjaśnienie prezydenta przedstawiła nam Aneta Nowak.

Trudno nam było skonfrontować zdanie prezydenta z odwołaną pracownicą, gdyż Wiesława Molisak przebywa na L-4, a odwołanie ze stanowiska otrzymała pocztą.

Prawdopodobnie od 1 sierpnia zmieni się dyrektor Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej. Przestanie tę funkcję pełnić Ryszard Siewniak (obecnie na urlopie), a stanowisko obejmie Ireneusz Maksymowicz, znany dotąd jako zarządca części Parku Zielona i dzierżawca basenu.

- Nie chciałbym wylewać dziecka z kąpielą, ale rzeczywiście były ze mną prowadzone rozmowy na ten temat. Można rzec, że sprawa jest w fazie dokumentacyjnej - wyjaśnił nam Ireneusz Maksymowicz.

Nominacja, jak się dowiedzieliśmy, może być podpisana jeszcze w tym tygodniu.

Ireneusz Maksymowicz jest postacią znaną w mieście. Ostatnio dużo słychać było o nim, gdy w marcu tego roku mieszkańcy ul. Robotniczej wysłali zawiadomienie do prezydenta, podając personalnie pana Maksymowicza, jako osobę, która dokonuje nielegalnej wycinki na terenie Parku i sprzedaje drewno do kominków. Wtedy prezydent Talkowski złożył wniosek do prokuratury w sprawie tejże wycinki. Sprawa została umorzona.

Przez cały czas pracy prokuratury nad tą sprawą władze miasta zapewniały, że niemożliwe jest, by za wycinką stał człowiek, który tak wiele zrobił dla parku. Pewne jest, że jeśli dojdzie do nominacji, nowy dyrektor CSiR będzie musiał zrezygnować z działalności gospodarczej, prowadzonej przy Klubie Sportów Ekstremalnych "Mini-Max", który m.in administruje basenem.

- Oczywiście, że będę musiał zrezygnować. Już zastanawiamy się nad koncepcjami dalszego administrowania częścią terenu parku i basenem. Być może ten obszar będzie mieć jednego administratora, może też włączony zostanie do CSiR-u lub stanie się odrębną jednostką - wyjaśnia Ireneusz Maksymowicz.


Rozmowa z Markiem Dulem, byłym prezydentem Dąbrowy Górniczej, obecnie prezesem Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów

- W niektórych kręgach mówi się, że pan najwięcej skorzystał na poparciu prezydenta Jerzego Talkowskiego w drugiej turze wyborów samorządowych. Chodzi o licznych członków pana rodziny, a więc np. żonę, córkę i zięcia, zatrudnionych w magistracie oraz jednostkach podległych gminie. Czy uważa się pan za "beneficienta" zmiany władz?

- Beneficient? To nie tak. Moja wnuczka jest siódmym pokoleniem mieszkającym w tym mieście. Mój pradziad był przewodniczącym stowarzyszenia na rzecz budowy Bazyliki. Jesteśmy od lat związani z Dąbrową Górniczą. Moja żona pracuje tu 30 lat, między innymi w szpitalu, w bibliotece i Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Trudno mi też czynić zarzut z faktu, że moja córka wyszła za mąż za pracownika Urzędu Miejskiego. To przecież nie działo się tylko dlatego, że byłem prezydentem, czy też popierałem Jerzego Talkowskiego.

- Różnie komenuje się też pana powrót do pracy w kontekście odprawy emertytalno-rentowej, który otrzymał pan z kasy miasta. Chodzi w końcu o ponad 91 tysięcy zł.

- To jest oczywiste, że wszyscy pracują i po odejściu na rentę dostają odprawy. W Urzędzie Miejskim, zgodnie z podpisanym układem zbiorowym, jest tak, że odchodząc na rentę dostaje się odprawę w kwocie równej sześciomiesięcznym zarobkom. Odprawa więc była adekwatna do mojej płacy w ówczesnym czasie. Należy dodać, że od tej sumy trzeba odliczyć oczywiście podatek.

- Co zaważyło na pana decyzji, by przyjąć propozycję objęcia funkcji prezesa MZUM?

- Wydaje mi się, że w mieście potrzebni są fachowcy. Ja pracuję od lat w Dąbrowie Górniczej i myślę, że jeszcze wiele mogę zrobić dla tego miasta. Mam dużo planów związanych z MZUM-em. Przede wszystkim chcę, aby MZUM wykonywał więcej prac na zlecenie miasta, bo to pozwoli zatrudnić nowych pracowników. Postaramy się, by przetargi na takie roboty rzadko wygrywały firmy spoza miasta. Tym samym nasi mieszkańcy będą mieć więcej pracy.

- Uchodził pan za dobrze zarabiającego prezydenta, który odchodząc otrzymał wysoką odprawę, a potem rentę. Jakie teraz będą pana zarobki?

- Średnia może się zmniejszyć lub zwiększyć w zależności od ilości zadań, jakie wykona MZUM. Zależność jest prosta: im MZUM więcej prac wykona i tym samym więcej zarobi, tym wyższe będą płace pracowników, a co za tym idzie także wynagrodzenia prezesa. Ustalono moją płacę na poziomie pięciu średnich pensji pracowników w tym przedsiębiorstwie (bez wliczenia wynagrodzenia zarządu). Teraz ta średnia pensja pracownicza wynosi 2 tys. zł brutto.

500 zł podwyżki dla mundurowych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie