Ciężkie samochody na wąskiej ulicy w Łęce mogą doprowadzić do tragedii

Piotr Sobierajski
Autobus zajmuje ponad połowę jezdni. Gdy jedzie tir, trudno mu się minąć z autem osobowym – podkreśla Krzysztof Wiltos, który mieszka przy ulicy Przelotowej.
Autobus zajmuje ponad połowę jezdni. Gdy jedzie tir, trudno mu się minąć z autem osobowym – podkreśla Krzysztof Wiltos, który mieszka przy ulicy Przelotowej.
Mieszkańcy Łęki mają już dość kierowców tirów, którzy od kilku tygodni upodobali sobie drogę na skróty. Skrót wiedzie spokojną do tej pory ulicą Przelotową.

Mieszkańcy Łęki mają już dość kierowców tirów, którzy od kilku tygodni upodobali sobie drogę na skróty. Skrót wiedzie spokojną do tej pory ulicą Przelotową. Jak podkreślają, przestarzała, nieremontowana nawierzchnia nie jest przystosowana do ruchu ogromnych ciężarówek. Najbardziej obawiają się jednak o swoje bezpieczeństwo. Przed rozpędzonymi pojazdami niestety nie ma gdzie uciec.

Prośby bez efektu

— Jeszcze nie tak dawno była tu cisza i spokój, ale dziś nie ma dnia, żeby nie trzęsły się ściany w naszych domach. Zrobiono nam tu bez naszej zgody drogę krajową, a tiry mkną jeden za drugim. Było już kilka wizytacji i komisji z magistratu, każdy mówi, że zajmie się tym problemem, ale zaraz zapomina. Nie pomagają żadne apele i prośby, a tu mieszkają przede wszystkim starsi ludzie, drogą chodzą też dzieci i o wypadek nie trudno. Czasami jak widzimy pędzące ciężarówki, to aż skóra cierpnie — podkreśla Jan Białek.

Bezpieczne przejechanie ulicy Przelotowej rzeczywiście nie należy do łatwych zadań. Bardzo wąska, kręta jezdnia sprawia, że z trudem mijają się tutaj dwa samochody. Kiedy z przeciwnych kierunków nadjeżdżają dwa autobusy albo ciężarówki, jeden pojazd musi zjechać na pobocze.Nie ma tam chodników, więc piesi ustępując kierowcom uskakują w przydrożne rowy i błoto. Najgorzej jest na zakręcie w okolicach tamtejszego kościoła, gdzie nie tak dawno autobus wiozący dzieci do szkoły zderzył się ze skodą.

— Jak ktoś wyjeżdża pod górkę, to nic nie widać, a jak jedzie rozpędzony tir to tylko krok do tragedii. Tak właśnie było ze szkolnym autobusem. Nie zdołał wyminąć się z samochodem osobowym i doszło do zderzenia. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale skoda miała cały przód zgnieciony — mówi Zenona Surmik, mieszkanka Łęki.

Na skróty łatwiej

Jak się okazało, problemy dąbrowian rozpoczęły się wówczas, kiedy kierowcy tirów zorientowali się, że zamiast jechać przez Ząbkowice i trasą szybkiego ruchu na Bielsko-Białą, przez Łękę będzie znacznie szybciej. Jadąc od Zawiercia zjeżdżają więc w Tucznawie w wyasfaltowaną leśną drogę, dojeżdżają do Łęki, a potem jeszcze tylko kilka kilometrów przez Okradzionów i już są w Sławkowie.

— Dzięki temu ogromne ciężarówki oszczędzają naszym kosztem czas i paliwo. Dodatkowym plusem dla kierowców jest też to, że jadąc tędy omijają wszystkie policyjne kontrole drogowe, które ustawiają się na drogach szybkiego ruchu. A wystarczyłoby tylko postawić znak zakazu poruszania się samochodów powyżej dwunastu ton i to rozwiązałoby problem — sugerują mieszkańcy Łęki.

Lokalne władze przyznają, że jest to poważny problem, ale jak na razie nie podjęły konkretnych decyzji. Mieszkańcy od dawna słyszą tymczasem, że prowadzone są szczegółowe analizy i trwa opracowywanie dokumentacji.

Badania i analizy

— Zlecono badania struktury natężenia ruchu, które objęły swoim zasięgiem ulice Przelotową, Poboczną, Dąbrowszczaków, Białej Przemszy i Ząbkowicką. Dotychczasowe wyniki nie wykazały jednoznacznie, że w godzinach szczytu komunikacyjnego występuje tam ponadnormatywny ruch ciężkich samochodów. Badanie będzie jednak powtórzone w najbliższych dniach i dopiero wówczas zapadną konkretne decyzje. Na razie nie wiadomo, czy stanie tam znak zakazu poruszania się pojazdów powyżej dwunastu ton, czy też będzie to jakieś inne rozwiązanie — tłumaczy Jolanta Kocjan z Biura Prasowego Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej.

— Sytuacja rzeczywiście nie jest łatwa, bo samo ograniczenie prędkości czasami nie wystarcza. Problem ten omawiany jest podczas spotkań Powiatowej Rady Bezpieczeństwa i cały czas próbujemy znaleźć optymalne wyjście. Muszą być jednak solidne podstawy, by wprowadzić zakaz poruszania się tirów, jak choćby niszczenie nawierzchni, wpływ na bezpieczeństwo i środowisko naturalne — dodaje Krzysztof Kiercz, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Dąbrowie Górniczej.


Z podobnymi problemami borykają się także od dawna mieszkańcy sąsiedniego Okradzionowa, dokąd kierowcy tirów kierują się po przejechaniu przez Łękę. Zmuszeni są jechać tamtędy, także wąską ulicą Białej Przemszy, która nie ma nawet sześciu metrów szerokości, bo w ten sposób droga najszybciej prowadzi do trasy szybkiego ruchu na Kraków i Katowice.

Wjazd samochodem do centrum niemożliwy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie