Czego chce wdowa?

Krzysztof Dulko
Nie mogę pogodzić się z tym, że sprawca wypadku jest na wolności 
- mówi 
Katarzyna Maciocha przed słupem, gdzie zginął jej mąż.
Nie mogę pogodzić się z tym, że sprawca wypadku jest na wolności - mówi Katarzyna Maciocha przed słupem, gdzie zginął jej mąż.
Katarzyna Maciocha z Dąbrowy Górniczej w styczniu pochowała męża. Zginął w wypadku samochodowym. Sprawca nie został ukarany. Feralnego dnia, Tomasz Maciocha, mąż pani Katarzyny wracał z kolegami z targowiska w Dąbrowie ...

Katarzyna Maciocha z Dąbrowy Górniczej w styczniu pochowała męża. Zginął w wypadku samochodowym. Sprawca nie został ukarany. Feralnego dnia, Tomasz Maciocha, mąż pani Katarzyny wracał z kolegami z targowiska w Dąbrowie Górniczej.

Mercedes, którym jechali zbliżał się do magazynu meblowego przy ul. Piłsudskiego w Sosnowcu, gdy nagle samochodem "zakręciło" i uderzył w przydrożną latarnię. Najbardziej ucierpiał siedzący obok kierowcy pasażer, Tomasz Maciocha. Na skutek poważnego urazu czaszki zmarł w szpitalu.

Chcieli go wrobić

Według zapewnień policji dochodzenie miało zakończyć się po dwóch miesiącach. Tymczasem problemy rozpoczęły się zaraz po wypadku, jeszcze w szpitalu. - Lekarz, który stwierdził zgon poinformował mnie, że sprawcą wypadku był mój zmarły mąż - twierdzi Katarzyna Maciocha. - To brednie - dodaje. - Widziałam się z mężem przed jego wyjazdem z targu w Dąbrowie Górniczej. Wsiadał do samochodu jako pasażer.

Postępowanie zakończone w maju tego roku wykazało, że winnym był Robert O., który w chwili tragedii znajdował się pod wpływem alkoholu.

Winny na wolności

Od wypadku minęło już prawie 8 miesięcy, a Robert O. jest wciąż na wolności. - Za każdym razem kiedy wybieram się na targ w Dąbrowie widzę go jak handluje meblami i śmieje mi się w oczy - dodaje wdowa. - Nie mogę zrozumieć, dlaczego człowiek, któremu już wcześniej odebrano prawo jazdy za prowadzenie po pijanemu, i który przecież popełnił przestępstwo korzysta z przywilejów - skarży się Katarzyna Maciocha.

Robert O. w ostatni czwartek również sprzedawał meble na targu w Dąbrowie Górniczej. - Od stycznia do czerwca leżałem w różnych szpitalach, może dlatego prokuratura odstąpiła od aresztowania - tłumaczy Robert O. - Sprawiedliwości nie unikam i jak tylko dostanę wezwanie na rozprawę, to się na nią stawię - dodaje.


Mirosława Skłodowska, prezes Sądu Rejonowego w Sosnowcu:

Sprawa wpłynęła do sądu 5 marca tego roku i jeszcze w tym samym dniu sporządzono akt oskarżenia, który oskarżonemu został przesłany i doręczony 28 czerwca tego roku. Termin rozprawy wyznaczono na 11 października. To normalny, przy dużym nawale spraw, tryb działania sądu. W tej sytuacji doszedł jeszcze w międzyczasie okres urlopowy, dlatego trzeba te kilka miesięcy poczekać na rozprawę. Niestety, sąd nie miał podstaw, by wystąpić z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie oskarżonego, mimo że miał on wcześniej konflikty z prawem. Podstawa taka zaistniałaby w sytuacji, gdyby oskarżony nie stawił się na rozprawę. Ta zaś jeszcze się nie odbyła.

Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała małe budowy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie