Dąbrowski park przez dwa dni gościł fanów country

Artur Pycela
Podczas pikniku traper Long Bob zachęcał publiczność do wspólnej zabawy.
Podczas pikniku traper Long Bob zachęcał publiczność do wspólnej zabawy.
Przez dwa dni, w sobotę i niedzielę, wielbiciele muzyki country mieli nie lada gratkę. Po raz dwunasty odbył się Piknik Country Dąbrowa Górnicza 2006. W ciągu całego weekendu na scenie wystąpiło osiem zespołów z Polski, ...

Przez dwa dni, w sobotę i niedzielę, wielbiciele muzyki country mieli nie lada gratkę. Po raz dwunasty odbył się Piknik Country Dąbrowa Górnicza 2006. W ciągu całego weekendu na scenie wystąpiło osiem zespołów z Polski, Czech i Słowacji. Impreza pod patronatem DZ przyciągnęła kilkaset osób.

Muzyka nie tylko do tańca

Koncert rozpoczął się od występu słowackiego zespołu Veslari. Nasi południowi sąsiedzi szybko rozgrzali publiczność. Już po pierwszych utworach pod sceną rozpoczęły się tańce. Do zabawy zachęcał Long Bob, przebrany w traperski strój i przygrywający na skrzypkach.

- Kręcę się wśród ludzi i namawiam ich do wspólnej zabawy. Najważniejsza jest przecież dobra atmosfera, a country najlepiej się do tego nadaje - wyjaśnia siwowłosy traper.

Muzyka przyciągnęła nie tylko fanów country. Wszyscy dobrze się bawili.

- Wiem, że co roku odbywają się tutaj takie pikniki. Dziś jest ładna pogoda i można się odprężyć. Muzyka na żywo jest świetna. To taka odskocznia od codzienności - opowiada Stefan Marcinkowski, który w sobotnie popołudnie dotarł na piknik ze znajomymi.

- Dąbrowa Górnicza ma świetną lokalizację na tego typu imprezy i pewnie dlatego piknik jest organizowany tu już po raz dwunasty. Zalicza się do pięciu największych imprez tego typu w Polsce - mówi Mariusz Kalaga organizator imprezy.

Ujeżdżanie do rytmu

Zaraz po Veslari na scenę wkroczył chorzowski zespół Whisky River. Ta polska kapela ma na swoim koncie wiele występów w Polsce i za granicą. Aż dziewięciokrotnie występowali w polskiej stolicy country - Mrągowie. Teraz mogła ich usłyszeć także dąbrowska publiczność.

Oprócz słuchania świetnej muzyki można było również wziąć udział w wielu "kowbojskich" zabawach. Od samego początku chętni mogli ujeżdżać "byczka" czy spróbować swoich sił w piłowaniu drewna na czas.

- Na "byczku" można się poczuć jak na prawdziwym rodeo. Tutaj na szczęście nie grożą żadne kontuzje, bo lądowanie jest miękkie - opowiada Mikołaj Gacal.

W niedzielę na scenie wystąpili między innymi "Bridge" z Czech i Zygi Szymansky z Australii.

Imprezę prowadził "ojciec" polskiego country i honorowy obywatel Nashville, Korneliusz Pacuda.

Jest klimat

Do Polski ten rodzaj muzyki dotarł w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Country to nadal gatunek niszowy, jednak w Polsce znalazł już rzeszę fanów.

- Na początku była ona niefortunnie kojarzona z muzyką amerykańską, dlatego też nie miała zrozumienia u ówczesnych władz. Teraz jednak stworzył się dla niej dobry klimat. Ludzie nie wstydzą się tańczyć, grać czy nucić - tłumaczy mówi Mariusz Kalaga.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie