Dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pobili rekord Guinnessa

Sebastian Reńca, (ZM)
Ewa Rogozińska, Tomasz Pęczek i Paulina Piotrowicz byli w grupie kilkuset zagłębiowskich wolontariuszy. Fot. Olgierd Górny
Ewa Rogozińska, Tomasz Pęczek i Paulina Piotrowicz byli w grupie kilkuset zagłębiowskich wolontariuszy. Fot. Olgierd Górny
Sosnowiec i Dąbrowa Górnicza w tym roku połączyły siły i wspólnie zagrały w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Jej szesnasty finał odbył się w Zagórzu na terenie Międzynarodowych Targów Expo Silesia.

Sosnowiec i Dąbrowa Górnicza w tym roku połączyły siły i wspólnie zagrały w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Jej szesnasty finał odbył się w Zagórzu na terenie Międzynarodowych Targów Expo Silesia. Jednym z ważniejszych punktów niedzielnego finału było ogłoszenie pobicia rekordu Guinnessa w gotowaniu zupy.

Parzybrodę (nazwa zupy) zaczęto przygotowywać już w czwartek, pracowało przy niej 18 kucharzy z Polskiej Akademii Sztuki Kulinarnej. Żeby ugotować 11800 litrów zupy zużyto m.in. 500 kg boczku, 300 kg podgarla, 200 kg słoniny, tyle samo litrów przyprawy, 100 kg pieprzu i 2500 kg kapusty.

- Wszystkie produkty kroiliśmy w sobotę od godziny 8 rano do 21. Teraz protokół z bicia rekordu Guinnessa zostanie przetłumaczony na język angielski i prześlemy go do Londynu. Myślę, że za około rok czasu otrzymamy odpowiedź - mówi Zbigniew Śliwiński, który czuwał nad przygotowaniem parzybrody.

- Jest to tak zwana "bieda zupa". Jej głównym składnikiem jest kapusta, stąd jej popularna nazwa kapuśniak. Poza tym nieodłącznymi składnikami tej potrawy są ziemniaki i kminek - tłumaczy Wiesław Ambros, prezes Polskiej Akademii Sztuki Kulinarnej.

Zupę mógł spróbować każdy, kto przyszedł w niedzielę wesprzeć wielką akcję Jurka Owsiaka.

- Parzybroda smakuje naprawdę wyśmienicie - zapewnia Jolanta Holko z Dąbrowy Górniczej. - Pomysł, żeby zagłębiowski finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zorganizować właśnie na terenie Expo jest bardzo dobry. Szkoda tylko, że jest tak mało oznaczeń kierujących do tego miejsca.

Atrakcją finału były nie tylko występy zespołów muzycznych, ale też możliwość podejrzenia pracy krótkofalowców, wzięcia udziału w licytacjach czy wejście do wozu strażackiego.

- Nasza stacja, która działa przy okazji WOŚP jest jedną z trzech w Polsce, pozostałe dwie znajdują się w Warszawie. Każdy, kto w tym dniu połączy się z nami otrzyma od nas okolicznościowe potwierdzenie, które prześlemy pocztą. W ten sposób propagujemy nie tylko WOŚP, ale też międzynarodowe targi w Sosnowcu - mówi Mieczysław Kołodziejski ze Stowarzyszenie Krótkofalowców Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Wolontariuszy z charakterystycznymi puszkami WOŚP można było spotkać na ulicach zagłębiowskich miast od rana do późnego wieczora. W Dąbrowie Górniczej i w Sosnowcu było ich w sumie 250.

- Po raz pierwszy włączyłam się do tej akcji, bo chcę w ten sposób zrobić coś pożytecznego i dla innych. Jak zawsze pieniądze zbierane przez orkiestrę idą na jakiś ważny cel. Tak jest również i w tym roku - mówi Katarzyna Bojko z Będzina.

Pieniądze zebrane podczas niedzielnej kwesty WOŚP zostaną przekazane na leczenie dzieci z problemami laryngologicznymi.

Zainteresowaniem wśród osób, które w niedzielę przyszły na finał cieszyły się również licytacje. Na przykład koszulka z podpisami drużyny Zagłębia Sosnowiec została wylicytowana za 150 zł. Pióro przekazane na licytację przez eurodeputowanego Edwarda Gierka zostało kupione za 220 zł. Zagłębiowski finał miał również, tak jak w całym kraju, pokaz sztucznych ogni, czyli "Światełko do nieba", punktualnie o godz. 20. Następnie wystąpił zespół Feel, a potem bawiono się przy muzyce prezentowanej przez didżejów.

Wojewódzki finał śląskiej WOSP odbywał się w Zawierciu. Było sporo atrakcji. m.in. sporo muzyki, degustacji jurajskich przysmaków, pokazy ratownictwa drogowego i górskiego.

Na scenie plenerowej przy Miejskim Ośrodku Kultury mieszkańcy i goście mogli zobaczyć występy takich zespołów jak: All Stars, Pęknięty Korbowód, Fighting Spirit oraz Cała Góra Barwników, Makowiecki Band, Smolik i przyjaciele oraz Oravia.

Wśród przygotowanych przez organizatorów atrakcji nie zabrakło także aukcji internetowej, na której zlicytowano między innymi blisko 40-centymetrowy amonit, koszulkę i piłkę z podpisem Antoniego Piechniczka oraz sporo regionalnych, ręcznie wykonanych przedmiotów.

- Pierwsza licytacja rozpoczęła się o godzinie 12.30 na naszej stronie internetowej i na scenie - mówi Krzysztof Piotrowski, koordynator licytacji. - Wszystko przebiegło sprawnie. Zlicytowaliśmy już mnóstwo przedmiotów. Szczególnym zainteresowaniem jednak cieszył się przekazany na ten cel amonit i ważący około 11,5 kg

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie