Kłopoty ze zwierzakami

Anna Witek
Sylwia Świerczyńska i pies Seler na psim wybiegu.
Sylwia Świerczyńska i pies Seler na psim wybiegu.
Biorąc pod uwagą liczbę skarg kierowanych choćby do Straży Miejskiej, mieszkańcom najbardziej dokucza sąsiedztwo gołębi. Są wszędzie, siadają na dachach, balkonach czy na okiennych parapetach.

Biorąc pod uwagą liczbę skarg kierowanych choćby do Straży Miejskiej, mieszkańcom najbardziej dokucza sąsiedztwo gołębi. Są wszędzie, siadają na dachach, balkonach czy na okiennych parapetach. Problem tkwi w tym, że brudzą.

Coraz więcej ptaków
- Gołębie gnieżdżą się w stropodachach, wydziobując klatki wentylacyjne, które potem musimy naprawiać. Liczba gołębi wzrasta, choć mieszkańcy ich nie dokarmiają - mówi Maria Kapica, członek zarządu ds. mieszkaniowych w Spółdzielni Mieszkaniowej "Metalurg".

Poza tym gołębi nie wolno niepokoić w okresie lęgowym, wtedy są pod ochroną.

- Możemy wypłaszać gołębie zanim zacznie się okres ochronny, bo kiedy ptaki się zagnieżdżą i będą młode gołębie, to nic już nie możemy zrobić - przyznaje Maria Kapica.

Podobne problemy mają administracje zarządzające nawet kilkoma budynkami.

- Stada gołębi gromadzą się i zanieczyszczają teren. Był problem, że niektórzy lokatorzy dokarmiali gołębie. Zaapelowaliśmy, żeby tego nie czynili. Obecnie gołębie dokarmiają ludzie spoza osiedla. Gołębie zresztą tak się przyzwyczaiły do sąsiedztwa ludzi, że niczego się nie boją - twierdzi Andrzej Filipek, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Damel".

Spółdzielnie rozklejają apele o zakazie dokarmiania gołębi, ale też wprowadzają inne, bardziej skuteczne rozwiązania.

- W bloku przy ulicy Wojska Polskiego zastosowaliśmy "stop - ptaki", stalową taśmę naklejaną na ogniomurach. Taśma przynosi efekty. Są plany zastosowania tych taśm w pozostałych blokach, tych właśnie docieplonych przy ulicy Wojska Polskiego i 1 Maja. Takie rozwiązania są jednak dosyć kosztowne - przyznaje Fabian Szczerek, kierownik jednej z administracji SM "Lokator".

A może sprzątnąć?
Problemem staje się także sprawa zanieczyszczeń powodowanych przez psy. Nie chodzi tu jednak o psy bezpańskie, tylko o czworonogi mające właścicieli.

Widać to zwłaszcza teraz. Wystarczy, że stopnieje trochę śniegu, a psie kupy nawet trudno ominąć, bo są wszędzie. Winę ponoszą właściciele pozwalający, by pieski załatwiały się gdzie popadnie, łącznie z chodnikami albo balkonami (nie mówiąc już o klatkach schodowych czy windach). Problemu nie rozwiązały wybiegi dla psów, które postawiły niektóre spółdzielnie.

- Nie wszyscy właściciele czworonogów przyprowadzają swoje psy do wybiegu. Sądzę, że ciągle działa sprawa przyzwyczajenia, które po prostu bierze górę - dodaje Maria Kapica.

- Rozwieszamy ogłoszenia. Prosimywłaścicieli, by pilnowali swoje zwierzęt i żeby poczuwali się do obowiązku sprzątania po swoich pieskach, ale nie wszyscy lokatorzy się do tych zaleceń stosują. Niektórzy wypuszczają psy same - mówi pracownik jednej z administracji "Lokator".



Spory o koty

Źródłem konfliktu między mieszkańcami często stawały się bezdomne koty. Lokatorzy dzielą się zwykle na zwolenników dokarmiania kotów

i ich przeciwników. Jedni uważali, że koty są siedliskiem pcheł, a drudzy, że pchły roznoszą szczury, a obecność kotów w piwnicach pozwala wyeliminować zarówno gryzonie jak i pchły.

- Nosicielami pcheł są szczury, koty są jedynie ich ofiarami - podkreśla Maria Jakubska, inspektor TOZ.

Jesienny sojusznik Polaków. Dynia!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie