Kolędy słychać było już u podnóża Gołonoskiej Górki

Grażyna Krawczyk
Pastuszkowie Kasia Bartosik i Paulina Stańczyk, a poniżej szopkowe zwierzaki.
Pastuszkowie Kasia Bartosik i Paulina Stańczyk, a poniżej szopkowe zwierzaki.
Oprócz niezwykle kapryśnej pogody wszystko było tak jak trzeba. Przez prawie pięć godzin można było w pierwszy dzień świąt oglądać w Sanktuarium świętego Antoniego żywą szopkę.

Oprócz niezwykle kapryśnej pogody wszystko było tak jak trzeba. Przez prawie pięć godzin można było w pierwszy dzień świąt oglądać w Sanktuarium świętego Antoniego żywą szopkę.

Tylko osioł się opierał

Uboga stajenka, w niej Maryja, Józef i okryte pieluszkami niemowlę. W skromnej szopce stawili się też trzej królowie i grupa pasterzy.

Nie zabrakło też najprawdziwszych zwierząt, które jak co roku do szopki na Wzgórzu Gołonoskim przyjechały z chorzowskiego ZOO. Cztery kozy i trzy czarne owce bez najmniejszych obiekcji pozwoliły się wprowadzić do stajenki. Zdecydowanie sprzeciwił się temu tylko osioł, ale i on po kilkunastominutowych pertraktacjach uległ sile argumentów opiekunów i popołudnie spędził w specjalnej zagrodzie.

— Rzeczywiście wszystko się udało. Młodzi ludzie, którzy wcielili się w betlejemskie postacie spisali się na medal, jestem z nich naprawdę bardzo zadowolony. Kaprysił tylko osioł — śmieje się ojciec Leszek Rześniowiecki, franciszkanin, który w tym roku czuwał nad organizacją tego przedsięwzięcia.

Bliżej tajemnicy

Mieszkańcy Dąbrowy Górniczej, którzy mimo nie najlepszej pogody przyszli do Sanktuarium świętego Antoniego, by zobaczyć szopkę nie kryli zadowolenia. Przygotowana przez franciszkanów stajenka, jak co roku, warta była obejrzenia.

— Bardzo się cieszę, że tak blisko można zobaczyć żywą szopkę. Przyprowadziłam dziecko, żeby mu pokazać, w jakich warunkach narodził się Jezus. Nie wszystko można takim maluchom wytłumaczyć, a jeśli mogą sami zobaczyć stajenkę, to po prostu łatwiej im zrozumieć, co zdarzyło się w Betlejem — twierdzi Marzena Cichoń, mama sześcioletniej Karolinki.

Edukacyjne walory franciszkańskiego przedsięwzięcia podkreślała większość obecnych na Wzgórzu Gołonoskim dąbrowian. Niemal każdemu dorosłemu towarzyszyły dzieci albo wnuki.

— Co roku przychodzę zobaczyć żywą szopkę. Przyprowadzam tutaj też wnuki, żeby uczyć je nie tylko poprzez opowiadanie historii, która zwłaszcza dla takich maluchów może być trudna do przyjęcia. Tutaj mają możliwość zobaczyć, jak wyglądała betlejemska stajenka. Dzieci są bardzo zadowolone. Na początku zazwyczaj bywają nieco onieśmielone, ale na pewno warto im to pokazać — podkreśla Dorota Grzywna.

Wspólne kolędowanie

Swoich wrażeń nie kryli też najmłodsi. Dzieci najwięcej uwagi poświęcały oczywiście zwierzakom, które pozwalały się głaskać i bez sprzeciwu, bardzo cierpliwie pozowały do pamiątkowych fotografii.
— Tatuś zrobił mi zdjęcie na tle szopki, bo bardzo mi się podobają te zwierzątka. Najładniejszy jest chyba osiołek. No i lubię śpiewanie kolęd, a tutaj można pośpiewać — mówi sześcioletnia Asia Nowak.
Szczególny nastrój odczuwalny był chyba przez wszystkich, którzy w świąteczne popołudnie przyszli do Sanktuarium świętego Antoniego, żeby zobaczyć żywą szopkę i wspólnie z betlejemskimi postaciami śpiewać najpiękniejsze polskie kolędy i pastorałki.

— Atmosfera jest tutaj szczególna. Po prostu czuje się, że to święta — podsumował Paweł Kępski, który w szopce kreował króla Baltazara.

Jesienny sojusznik Polaków. Dynia!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie