Komandos w akcji

PATRYCJA STRĄK
Wspólne manewry były dla mieszkańców sporą atrakcją, zwłaszcza że kilku obserwatorów czynnie w nich brało udział.
Wspólne manewry były dla mieszkańców sporą atrakcją, zwłaszcza że kilku obserwatorów czynnie w nich brało udział.
Sprawdzono go na Śląsk z Warszawy. Helikopter Zarządu Lotnictwa Komendy Głównej Policji przez trzy dni służył naszym antyterrorystom. W czwartek brał udział w pościgu za bandytami, przerzucał drużynę komandosów na ...

Sprawdzono go na Śląsk z Warszawy. Helikopter Zarządu Lotnictwa Komendy Głównej Policji przez trzy dni służył naszym antyterrorystom. W czwartek brał udział w pościgu za bandytami, przerzucał drużynę komandosów na miejsce zasadzki, a w piątek przyczynił się do ratowania rozbitków.

Olbrzymia granatowo-biała maszyna wzbudzała zachwyt i respekt, gdy zniżała lot nad taflą wody Pogorii III, by ratownik mógł zejść po linie do topiących się ludzi.

- Wtedy najważniejsze jest, by opanować strach ofiar zdarzenia, często pięciu, czy nawet ośmiu ludzi. Są oni w sytuacji zagrożenia, a nad nimi kołuje maszyna, dodatkowo wciskając ich swym podmuchem w wodę. Oprócz tego, że trzeba tych ludzi zapiąć w uprzęże i zawiesić na linach, trzeba ich uspokoić. Przy takich akacjach najważniejsze jest unikanie paniki - wyjaśnia dowódca Pododdziału Antyterrorystycznego Policji w Katowicach, o pseudonimie "Robson".

Akcja podejmowania rozbitków z łodzi, i z wody przebiegała sprawnie, choć były to tylko ćwiczenia.

- Ćwiczymy umiejętności, które potrzebne są przede wszystkim w razie klęsk żywiołowych. Mimo że jesteśmy pododdziałem antyterrorystycznym, podczas powodzi, np. takich jak w 1997 roku, niesiemy pomoc. Akcje z wykorzystaniem helikoptera są zawsze skomplikowane. Zabieranie ludzi z wody, czy też holowanie nawet dużych jednostek wymaga nie lada sprawności i umiejętności. Niemniej trudne jest także ratowanie ludzi w terenie górzystym, skałkowym, gdzie duża odpowiedzialność za powodzenie akcji spoczywa na pilocie, który wśród ostańców musi tak poprowadzić maszynę, by nic załodze się nie stało i tak zawisnąć nad poszkodowanym lub miejscem zdarzenia, by ratownicy mieli jak najlepszy dostęp do wyznaczonego miejsca. Pamiętam, że podczas powodzi z helikoptera zdejmowaliśmy ludzi z czubków drzew - wyjaśnia "Robson".

Po raz pierwszy w ćwiczeniach nad dąbrowskim akwenem wraz z antyterrorystami sprawdzali swoje umiejętności członkowie Grupy Interwencyjnej Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Województwa Śląskiego, w tym także nowopowstały dąbrowski WOPR.

- Nie można polegać tylko na doświadczeniu zdobytym w "walce". Podczas zagrożeń - takich jak wspomniana powódź, ratujemy razem. Musimy się zgrać, to jest praca zespołowa, a najlepiej właśnie uczy się człowiek współdziałania przez ćwiczenia takie jak te, tu w Dąbrowie. W ćwiczeniach brały udział nawet dzieci, jedno 10 -, a drugi 12-letnie.

Zdecydowaliśmy się na zaproszenie ich do ćwiczeń, by zobaczyć jak one reagują wisząc na przykład kilkaset metrów nad wodą, pod helikopterem i jak reagują ratownicy, widząc spłoszone lub też rozbawione sytuacją maluchy - wyjaśnia Bogdan Kozłowski, wiceprezes Zarządu Wojewódzkiego WOPR w Katowicach i i koordynator służb interwencyjnych ZW WOPR.

Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała małe budowy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie