Koszykarze MMKS-u Dąbrowa Górnicza o krok od awansu

Piotr Sobierajski
Marcin Weselak  (z piłką) w minionym sezonie należał do najlepszych zawodników dąbrowskiej drużyny.
Marcin Weselak (z piłką) w minionym sezonie należał do najlepszych zawodników dąbrowskiej drużyny.
Zawodnicy II-ligowego MMKS-u Dąbrowa Górnicza ponownie jak w poprzednim sezonie byli bardzo bliscy awansu do wyższej klasy rozgrywkowej lub przynajmniej gier w meczach barażowych.

Zawodnicy II-ligowego MMKS-u Dąbrowa Górnicza ponownie jak w poprzednim sezonie byli bardzo bliscy awansu do wyższej klasy rozgrywkowej lub przynajmniej gier w meczach barażowych. Niestety zabrakło odrobiny szczęścia i skończyło się na czwartym miejscu w tabeli. Być może za rok kibice będą się cieszyć z awansu swych ulubieńców.

Dobry początek

Dąbrowscy koszykarze zaczęli sezon od dwóch wygranych. Wysokiej na wyjeździe z Albą Chorzów oraz domowej z Big Starem Tychy. Wynik 102:96 odzwierciedla dokładnie zaciętą walkę na parkiecie, która trwała nie tylko do końcowych minut regulaminowego czasu gry, ale także w dogrywce. Kiedy wydawało się, że MMKS kolejne 2 pkt przywiezie z Krakowa przydarzyła się niespodziewana wpadka i porażka 70:71 w meczu z Koroną. Potem przyszły jednak cztery wygrane nad zespołami z Katowic, Prudnika, Kielc i Rybnika, które pozwoliły plasować się naszym zawodnikom w ścisłej czołówce tabeli.

Tę udaną serię przerwała dopiero wyjazdowa porażka na początku grudnia ubiegłego roku 89:94 z Resovią Rzeszów. MMKS przegrał tutaj pierwszą i trzecią kwartę, a 5-punktowe zwycięstwo w ostatniej odsłonie okazało się niewystarczające do końcowego sukcesu. Potem dąbrowianie w przekroju całego sezonu odnotowali jeszcze dwie dobre serie zwycięstw. Byli niepokonani przez pięć kolejek, od 28 stycznia do 3 marca br., a potem pokonali kolejno Pogoń Prudnik, Resovię Rzeszów 66:60 i Bobry Zabrze.

Stracone punkty

Ostatecznie mogło być jednak jeszcze lepiej, ale dąbrowanie stracili zbyt dużo punktów na wyjazdach, a przełomowa okazała się porażka u siebie z AZS Start Lublin. Niespodziewanie ulegli także na wyjeździe nie najlepiej grającym w tym sezonie zawodnikom Lafarge Kielce, którzy wcześniej nie potrafili wygrać meczu przez osiem kolejek.

Nie udało się również ograć lidera z Lublina, co mogło dać naszym zawodnikom dodatkową motywację do walki do końca rozgrywek. Po emocjonującym pojedynku AZS Start nie dał sobie jednak odebrać triumfu 94:86, choć przed czwartą kwartą goście prowadzili tylko 2 pkt..

- Nasi rywale zagrali skutecznie. Nie notowali przestojów w grze, a sporo kłopotów sprawili nam celnymi rzutami za trzy punkty. To bardzo doświadczony, zgrany zespół. Chcieliśmy wygrać, walczyliśmy, stosując obronę na całym parkiecie, ale okazało się to niewystarczające. Nie najlepiej zaczęliśmy czwartą kwartę, tracąc ponad dziesięć punktów z rzędu i potem trudno było już odrobić tę stratę - powiedział po spotkaniu szkoleniowiec MMKS-u, Wojciech Wieczorek.

Po tej porażce MMKS nie sprostał na wyjeździe Polonii Przemyśl, a na zakończenie po zaciętym pojedynku ograł 77:72 Doral-Nysę Kłodzko.

Wysocy na plusie

W przekroju całego sezonu dobrym rzutem za trzy dysponowali Łukasz Szczypka i Michał Goj, a walecznością i wejściami pod kosz imponował Artur Lewicki. Nie zawsze jednak wychodziło naszym graczom rozgrywanie piłki i prowadzenie gry, stąd w tym elemencie gry na ich koncie uzbierało się sporo strat. Kiedy tylko byli w pełni sił Marcin Weselak i Piotr Zieliński rywale musieli mieć się na baczności, bo potrafili rewelacyjnie zdominować walkę pod koszem, popisując się nie tylko celnymi rzutami, ale także efektownymi wsadami i zbiórkami.

Nie można odmówić dąbrowskim koszykarzom ambicji i woli walki, choć czasami było to zbyt mało na przeciwników. Nie mniej jednak tylko jedna porażka we własnej hali to ogromny sukces. Zwłaszcza, że przydarzyła się po zaciętej walce ze świętującym awans AZS Startem Lublin, który okazał się najlepszą ekipą w grupie B II ligi.

- Na pewno czujemy pewien niedosyt po zakończeniu sezonu. Przed rokiem zakończyliśmy rozgrywki na trzeciej pozycji, teraz o jedną pozycję niżej. Trzeba jednak przyznać, że w przekroju całego sezonu zespoły z Lublina i Tychów były zdecydowanie najlepsze, o czym świadczy ich punktowa przewaga nad rywalami. Spory wpływ na nasze poczynania miała długa kontuzja Piotrka Zielińskiego, który wspólnie z Marcinem Weselakiem był najrówniej grającym zawodnikiem naszej ekipy - podsumował Wojciech Wieczorek.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie