Kupcy robią porządek

Piotr Sobierajski
Kupcom zależy na tym, by zniknęli sprzedawcy spoza ogrodzenia targowiska. Fot: Olgierd Gorny
Kupcom zależy na tym, by zniknęli sprzedawcy spoza ogrodzenia targowiska. Fot: Olgierd Gorny
Kupcy z targowiska miejskiego przy ul. Poniatowskiego mają już dość nieuczciwej ich zdaniem konkurencji osób, które sprzedają towary na tak zwanych plantach.

Kupcy z targowiska miejskiego przy ul. Poniatowskiego mają już dość nieuczciwej ich zdaniem konkurencji osób, które sprzedają towary na tak zwanych plantach.
Naprzeciwko wejścia na targowisko na chodnikach rzeczywiście potrafi ustawić się nawet dwieście osób, handlujących nie tylko zieleniną, ale także odzieżą czy kosmetykami. W tym miejscu stanęły jednak ostatnio ogromne, pomarańczowe tablice, zakazujące pod karą grzywny wszelkiego handlu.


Bałagan i złe praktyki

— Osoby handlujące na plantach pozostawiały po sobie ogromny nieporządek. Po każdym dniu targowym pełno było tam śmieci i worków, które wiatr rozwiewał aż do pobliskich bloków. Ich mieszkańcy nie wiedząc, że to nie jest nasz teren i my za to nie odpowiadamy mieli pretensje jednak do nas. A bałagan zawsze był ogromny. Niektórzy handlujący załatwiali tam nawet potrzeby fizjologiczne. Dlatego chcemy poprawić wizerunek kupców i całego targowiska — stwierdził Krzysztof Bisikiewicz, kierownik targowiska miejskiego.
Teren należy częściowo do miasta, a częściowo do Spółdzielni Mieszkaniowej „Lokator”. Handel okolicznościowy był tam zwyczajowo dopuszczony, jednak ostatnio liczba chętnych do zarobienia paru groszy bez większych opłat się zwiększyła. To dodatkowo zdenerwowało kupców.


Bój o klienta

— Osoby, które handlują tuż poza terenem targowiska stanowią po prostu nieuczciwą konkurencję. Ich koszty z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej są niewspółmiernie niższe. Zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej płacą jedynie 3 zł za metr kwadratowy zajętej powierzchni, czyli opłatę targową. Nasze koszty są prawie o sto procent wyższe, bo wynoszą około 5 zł. Składa się na to opłata za najem gruntu na targowisku, opłaty targowa i eksploatacyjno-porządkowa — wyjaśniał Wacław Majek, prezes Stowarzyszenia Kupców Targowych w Dąbrowie Górniczej. — Handlarze spoza targowiska mają taki sam asortyment towarów, jak nasi kupcy i po prostu wyłapują wcześniej klientów. Nierzadko są to hurtownicy, którzy ponoszą mniejsze opłaty za handel, a dzięki temu mogą obniżać ceny towarów, tworząc nieuczciwą konkurencję. Z handlem przed targowiskiem walczyliśmy do lat, tolerując jedynie sprzedaż towarów związanych z handlem okolicznościowym przed świętami, a więc takich jak kwiaty, znicze czy choinki.


Kto pomoże?

Kupcy, nie mając żadnych uprawnień kontrolnych, postanowili poszukać pomocy w magistracie. Liczyli zwłaszcza na bardziej zdecydowane działania Straży Miejskiej.
— Oczywiście, że interweniujemy. Jednak tylko wtedy, gdy mam wolnych funkcjonariuszy. Z całym szacunkiem dla kupców, ale jeśli w tym samym czasie mam zgłoszenie o włamaniu, to co mam wybrać? Przeganiać nielegalnie handlujących, czy gonić złodzieja? Poza tym na targowisku pełni służbę dwóch policjantów — tłumaczył wówczas Zbigniew Jastrzębski, komendant Straży Miejskiej.

Po przeprowadzonej wizji lokalnej zdecydowano się na postawienie tablic zakazujących handlu na terenie przed targowiskiem. To w poniedziałkowy ranek bynajmniej nie odstraszyło stałych bywalców. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom kupców szybko pojawili się jednak strażnicy miejscy.

— Byli już po szóstej rano. To dobry czas, bo akurat handlarze rozkładają się ze stolikami. Wtedy trzeba ich kontrolować i reagować, a przyniesie to pożądany skutek — podkreślił kierownik targowiska.
Tak więc w godzinach południowych nie było już nikogo z nielegalnie handlujących. Zupełnie inaczej było jednak kilka dni wcześniej, w czwartek, kiedy stoliki aż uginały się od przeróżnego towaru.

— Może i łamię jakieś tam przepisy, ale z czegoś trzeba żyć. Mam niską rentę, to przecież nie powinno nikomu przeszkadzać, że chcę sobie dorobić trochę pieniędzy na tym co wyhoduję na polu — mówiła pani Wiesława.


Zapraszają do siebie

Dąbrowscy kupcy zapewniają, że nie mają zamiaru nikogo pozbawiać możliwości zarobku.
— Nie chcemy być posądzeni o to, że komuś odbieramy chleb. Planty były bowiem zawsze dopuszczone do handlu okolicznościowego. Dlatego chętnych, którzy sprzedają produkty rolne z własnych działek, zapraszamy na nasze targowisko. Wystarczy się zgłosić, a miejsca w piątki i w poniedziałki się znajdą. Gorzej z czwartkami i niedzielami, ale też zobaczymy co się da zrobić — dodaje prezes Majek.



Ma być nowocześnie

Kupcy chcą po uregulowaniu spraw gruntowych, które na razie wstrzymują modernizację, poważnie przebudować całe targowisko, by nabrało zdecydowanie nowoczesnego charakteru. Na przełomie 2002/03 roku powstała już wizualizacja nowego obiektu, wykonana przez architektów. Spór o ostateczne prawo własności do tego terenu nie został jednak jeszcze rozstrzygnięty, co nie pozwala na wykonanie jakichkolwiek inwestycji. Nie można nawet utwardzić podłoża, ani położyć kostki brukowej.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie