Laweciarze oskarżają

Marcin Twaróg
Właściciele firm holowniczych żądają wyjaśnień, dlaczego urząd bez przetargu wybrał
tylko jedną pomoc drogową.
Właściciele firm holowniczych żądają wyjaśnień, dlaczego urząd bez przetargu wybrał tylko jedną pomoc drogową.
Starostowie i prezydenci miast na prawach powiatu wskazują firmy świadczące usługi pomocy drogowej. W wielu powiatach wybrali już tylko jedną firmę, co rodzi konflikty.

Starostowie i prezydenci miast na prawach powiatu wskazują firmy świadczące usługi pomocy drogowej. W wielu powiatach wybrali już tylko jedną firmę, co rodzi konflikty.

Właściciele prywatnych firm przewozowych świadczących pomoc drogową w Dąbrowie Górniczej żądają konfrontacji z prezydentem. Od listopada u. br. pozbawieni są źródła dochodu, bo urząd miejski skreślił ich z listy uprawnionych do holowania i transportu samochodów wypadkowych. Z pięciu pomocy drogowych działa tylko jedna - L'emir i to ona uzyskała aprobatę urzędników.

- To przejaw korupcji. Dlaczego akurat jeździć ma tylko jedna firma, a nie pięć, jak było do tej pory. Nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego - denerwuje się Jan Rozpędek.
Prowadzi on firmę wraz z bratem i od 21 lat utrzymuje się tylko z tej działalności.

W podobnej sytuacji jest także Andrzej Widłak, prowadzący również warsztat blacharsko-lakierniczy. - Skreślenie mnie z listy to po prostu odcięcie jedynego źródła dochodu. Jeżeli nie przywiozę samochodu ze stłuczki, to nie mam zarobku - załamuje ręce.

Do listopada obowiązywał grafik uwzględniający listę pięciu firm holujących, które podpisały stosowną umowę z komendą policji. Jeżeli doszło do wypadku, oficer policji dzwonił do dyżurującej firmy i zamawiał pomoc drogową. W ciągu miesiąca każda firma miała dwa trzydniowe dyżury i bez problemu mogła się utrzymać na rynku. Stosowała przy tym jednolity cennik zatwierdzony przez wojewodę śląskiego. System się sprawdził, lecz o dziwo umowa podpisana do końca 2003 r., zdaniem przewoźników, nagle została zerwana. I to bez wypowiedzenia.

- Nagle zlecenia się skończyły. Zdziwiłem się i interweniowałem, bo przecież stłuczki i wypadki nadal się zdarzały. W komendzie dowiedziałem się, że umowa jest nieważna, bo urząd miejski wybrał sobie jedną firmę - mówi Jan Rozpędek.

Na nic zdały się kolejne interwencje w urzędzie miejskim. Na pytanie o powody takiego stanu rzeczy, przewoźnicy otrzymali odpowiedzi co najmniej wymijające.

Wreszcie nie wytrzymali i kilka dni temu wystosowali ostry protest do prezydenta miasta. "Informujemy, że na podstawie obowiązującej nas umowy z Komendą Policji w Dąbrowie Górniczej na okoliczność holowania samochodów przez nasze pomoce drogowe ponosimy same straty wynikające z nierealizowania obowiązującej w dalszym ciągu nas umowy przez niektóre osoby z urzędu miejskiego. Fakt, że w całości pracę naszą przejął (właściciel firmy L'emir - przyp. red.) jest dla nas przejawem korupcji w tym zakresie" - napisali oburzeni takim postępowaniem władz.

- Rozumiemy, że skoro miasto płaci za usuwanie wraków, to może sobie wybrać najtańszą firmę. Tylko po pierwsze nie odbył się jeszcze przetarg, a po drugie za holowanie samochodów wypadkowych płaci kierowca, a nie urząd. Dlaczego więc urząd ogranicza liczbę firm? To niedopuszczalne. Czujemy się dyskryminowani - twierdzą przewoźnicy, którzy stoją już na granicy bankructwa.

Nie zgadzam się z zarzutami przewoźników - mówi właściciel firmy L'emir (nie wyraził zgody na wydrukowanie nazwiska). - Tym bardziej, że w ogóle nie wiem, o co chodzi. Owszem podpisaliśmy umowę z urzędem miejskim na usuwanie pojazdów z drogi i przechowywanie na parkingu ważną od 1 listopada do 31 grudnia, ale pierwsze słyszę, że na wyłączność. Takiego słowa tam nie znajduję. Najlepiej by było, gdyby wszyscy przewoźnicy się ze mną spotkali i wtedy pogadamy. Jestem pewien, że znajdziemy rozwiązanie.


Jolanta Kocjan, rzecznik prasowy prezydenta Dąbrowy Górniczej:

Nową umowę na holowanie i parkowanie samochodów przez jedną firmę podpisał jeszcze poprzedni zarząd miasta. Obowiązywała do końca roku, jednak nowy naczelnik przedłużył ją do końca lutego, aby mieć czas na rozpisanie przetargu.

Młodszy inspektor Józef Zieliński, komendant miejski policji w Dąbrowie Górniczej:

W dalszym ciągu obowiązuje nas umowa zawarta do końca tego roku. Z sytuacją taką mamy do czynienia, gdy pojazdy są zabezpieczane w związku z popełnieniem przestępstw. Nie wiem, skąd wzięły się pogłoski, że umowa została zerwana.

Nowe mandaty od straży miejskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie