Sanktuarium się wali!

Piotr Sobierajski
Ksiądz Jan Leks wskazuje drugą wieżę bazyliki, która również wymaga remontu.
Ksiądz Jan Leks wskazuje drugą wieżę bazyliki, która również wymaga remontu.
Wspaniała neogotycka świątynia w centrum jest od ponad stu lat symbolem miasta. Tyle, że teraz stanowi zagrożenie dla modlących się w niej wiernych. — Od trzech lat pękała na dobre główna wieża, ale nie było ...

Wspaniała neogotycka świątynia w centrum jest od ponad stu lat symbolem miasta. Tyle, że teraz stanowi zagrożenie dla modlących się w niej wiernych.

— Od trzech lat pękała na dobre główna wieża, ale nie było pieniędzy, by ją wyremontować. W tym roku udało nam się wstawić nowy zegar, wymienić sporo wypadających cegieł i zabezpieczyć całość głównej wieży, ale czeka nas jeszcze sporo pracy. Wszystko niszczeje. Wypadające ze ścian i specjalnych kolumn cegły, powodują osłabienie całej konstrukcji i zagrażają życiu wiernych. Wilgoć i zanieczyszczenie środowiska rozsadzają mury od środka. Potrzebne jest nam wsparcie na przykład ze strony lokalnych władz, tak jak miało to miejsce w poprzednich kadencjach. Ta bazylika to przecież perełka architektoniczna i najpiękniejszy obiekt w tym mieście — podkreśla ksiądz Jan Leks, proboszcz parafii.

Ostatnio udało się zrekonstruować rozpadające się fragmenty głównej wieży i oczyścić mury, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb. Szansą na dofinansowanie może okazać się projekt uchwały, który na najbliższą sesję przygotowuje grupa radnych.

Grosze na zabytek
Bazylika nie była remontowana przez ponad 40 lat. Prace konserwatorskie i wymianę niezbędnych elementów rozpadającej się konstrukcji rozpoczęto w 1995 roku. Ze względu na ograniczone możliwości finansowe parafii do tej pory wykonano jedynie część najpotrzebniejszych prac.

Wyremontowano boczną wieżę, bok bazyliki od strony ul. Królowej Jadwigi, polichromię nawy głównej i naw bocznych oraz boczną kaplicę. Odrestaurowanie zabytkowych murów, wież, dachu i wnętrza obiektu sakralnego kosztuje bardzo dużo. Tylko za jeden dzień korzystania z ogromnych, 60-metrowych rusztowań trzeba było zapłacić 450 zł. Koszt całych tegorocznych prac wyniósł 600 tys. zł, które teraz trzeba będzie jakoś zapłacić.

— Przed dziewięciu laty dzięki naszym staraniom bazylika wpisana została do rejestru zabytków. Na jej ratowanie przed zniszczeniem otrzymaliśmy w tym czasie od wojewódzkiego konserwatora zabytków jedynie dwadzieścia pięć tysięcy złotych, a z ministerstwa o dziesięć tysięcy mniej — mówi ksiądz Leks.

Potrzeby są ogromne. Trzeba zapobiec dalszej dewastacji sanktuarium. Nie ma co do tego wątpliwości zarówno ks. Jan Leks, jak i nadzorujący prace remontowe Stanisław Szabla.

— Zrobiliśmy, co się dało, ale trzeba kontynuować prace remontowe. W pierwszej kolejności konieczne jest odrestaurowanie wieży bocznej przy kaplicy św. Aleksandra, bo wypadają z niej cegły, bocznych wieżyczek przy prezbiterium, które też się rozsypują oraz dalsze odsolenie murów kościoła. Nie obejdzie się także bez remontu dachu. Woda przecieka do środka, zalewa chór i rozprzestrzenia się wilgoć — mówi Stanisław Szabla.

Sporym zagrożeniem są również dwie rozpadające się przypory od strony plebanii, a także... gołębie. Ich odchody strasznie niszczą zewnętrzną elewację, ale na razie nie udało się zabezpieczyć przed nimi murów powyżej 54 metra.

Liczy się każdy grosz
Na najbliższej sesji Rady Miejskiej ma się pojawić projekt uchwały, który mógłby rozwiązać kwestię dofinansowania z budżetu miasta obiektów zabytkowych.

— Określone zostaną formy, zasady i terminy, w jakich właściciele tych budynków będą mogli składać wnioski o pomoc finansową. Dotację będzie można uzyskać na przykład na prace konserwatorskie, restauratorskie, zabezpieczenie budynków czy zakup niezbędnych materiałów. Nie wiadomo jednak, czy uregulowania te wprowadzić na mocy uchwały czy też jako prawa miejskiego. W tym drugim przypadku potrzebne jest ogłoszenie tego w Dzienniku Urzędowym wojewody, co byłoby możliwe najwcześniej po pierwszym kwartale przyszłego roku — wyjaśnia Kazimierz Woźniczka, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.

Liczy się jednak czas, dlatego być może w sprawie dofinansowania remontu sanktuarium Matki Bożej Anielskiej przygotowany zostanie osobny, nadzwyczajny projekt uchwały.

— Chodzi w tym przypadku o określenie wysokości funduszy, jakie miasto mogłoby przeznaczyć na remont bazyliki, by nie czekać bezczynnie kolejnych kilku miesięcy — wyjaśnia wiceprzewodniczący RM.
Pomoc deklarują także lokalne władze.

— Sanktuarium wpisane jest do rejestru zabytków i dzięki temu prezydent miasta po przeanalizowaniu tej kwestii od strony prawnej jest za tym, by w przyszłorocznym budżecie miasta znalazły się pieniądze na remont tego obiektu — stwierdza Jolanta Kocjan z Biura Prasowego UM.


Po wsparcie do Unii?
Wojewódzki Konserwator Zabytków zabiega, by dąbrowskie sanktuarium mogło starać się o wsparcie z Unii Europejskiej. Trzeba jednak złożyć stosowny wniosek do funduszu celowego, z którego do końca 2007 roku można pozyskać 75 procent dofinansowania całości prac. Nie jest to jednak proste, bo najpierw konieczne jest uzbieranie własnego wkładu. Przy staraniach o 1 mln euro byłby to ponad 1 mln zł.

Sztuczna inteligencja “nie radzi” sobie z hejtem?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie