Skarbnica książek

SEBASTIAN REŃCA
Antykwariat przy ulicy Królowej Jadwigi istnieje od końca lat 70. Początkowo należał do "Domu Książki”. W drugiej połowie lat 80. Piotr Jastrząb został szefem antykwariatu i sprywatyzował go. Lata 80.

Antykwariat przy ulicy Królowej Jadwigi istnieje od końca lat 70. Początkowo należał do "Domu Książki”. W drugiej połowie lat 80. Piotr Jastrząb został szefem antykwariatu i sprywatyzował go. Lata 80. były czasem "głodu rynkowego", książka kupiona spod lady w księgarni miała w antykwariacie cenę dwu-, a nawet trzykrotnie wyższą. Byli tacy, którzy dorabiali takim handlem.

Na początku lat 90. sytuacja zmieniła się radykalnie. Było coraz mniej klientów, ceny książek musiały być coraz niższe. Na początku antykwariat miał bogaty asortyment. Prócz książek sprzedawano artykuły papiernicze i modelarskie. Można też w antykwariacie kupić płyty analogowe.

- Dziś nasza sytuacja jest w miarę ustabilizowana i to daje komfort psychiczny - mówi właściciel antykwariatu.
Antykwariat ma stałych klientów - zbieraczy, hobbystów, fachowców.

- Wśród klientów jest pewien tokarz - jego biblioteka historyczna jest ogromna, a wiedzą mógłby konkurować z niejednym profesorem - opowiada pan Piotr.

Obiegowa opinia mówi, że młodzi ludzie nie czytają książek. Piotr Jastrząb tego nie zauważa. Wśród bywalców antykwariatu jest nastolatek, który kompletuje i czyta klasyczną literaturę XIX i XX wieku.

Wśród chętnie kupowanych współczesnych pisarzy polskich pan Piotr wymienia: Katarzynę Grocholę, Joannę Chmielewską, Andrzeja Sapkowskiego oraz Waldemara Łysiaka.

Dziś nie ma już określonych mód jak kiedyś, dlatego antykwariat ma szeroką ofertę dla klientów. Od fachowych książek technicznych i naukowych do popularnej beletrystyki. Zdarza się, że antykwariat kupuje książki nie najwyższych lotów. Nagrodą za to jest radość klienta, który właśnie szukał takiej książki. Na półkach są też książki wydane przed 1939 rokiem. Ktoś, kto szuka unikatowego tytułu może poprosić w antykwariacie o odłożenie książki. Zdarzają się też osoby, które chcą pozbyć się swego księgozbioru.

- Jeżeli ktoś taki do mnie przychodzi i chce sprzedać książki to proszę o ich listę lub jadę na miejsce i oglądam je. Czasami jest to kilkaset książek, a czasami nawet tysiące. Kupuję to, co mnie interesuje, bo nierealny jest zakup tak wielkiej liczby książek. Mam też świadomość, że jeżeli nie kupię choć ich części, to wylądują na śmietniku - mówi Piotr Jastrząb. - Trzeba pamiętać, że w czasach PRL wydawano tysiące książek niepotrzebnych. Gdyby ich nie drukowano, nic by się nie stało, a ocalałaby część lasów.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie