Śmierć na Pogorii

Patrycja Strąk
Choć wędkarze wypadli z łódki kilkadziesiąt metrów od brzegu, utonęli. Zimna woda nie daje nikomu wielkich szans.
Choć wędkarze wypadli z łódki kilkadziesiąt metrów od brzegu, utonęli. Zimna woda nie daje nikomu wielkich szans.
Zobaczyłem ich jakieś 30 - 40 metrów od brzegu. Stali w łodzi i wiosłowali. O burtę oparty był sprzęt wędkarski - opowiada naoczny świadek wczorajszej tragedii na Pogorii III.

Zobaczyłem ich jakieś 30 - 40 metrów od brzegu. Stali w łodzi i wiosłowali. O burtę oparty był sprzęt wędkarski - opowiada naoczny świadek wczorajszej tragedii na Pogorii III.
Nagle nadeszła fala i mała drewniana łódka przewróciła się do góry dnem. Dwaj wędkarze wpadli do wody. Na brzegu słychać było wołania: "Nie umiem pływać!". Walcząc z falami jeden z mężczyzn zdołał dopłynąć do brzegu. Drugi poszedł od razu na dno.

Woda była za zimna

Temperatura wody, którą określono na około 7 stopni Celsjusza, zrobiła swoje. Organizm może wytrzymać w takiej chłodzie tylko kilka minut.

- Gdy zobaczyłam jak łódź się wywraca, wezwałem pogotowie. Wybiegłem i zacząłem wyciągać jednego z mężczyzn, który o własnych siłach dopłynął do brzegu. Niestety, pewnie w zwiazku z wyziębieniem organizmu, nie udało się go uratować - opowiada członek Jacht Klubu Pogoria III, do którego przystani dopłynął o własnych siłach jeden z wędkarzy.
Wędkarz prawie przydryfował. Natychmiast go wyciągnięto na brzeg. Dawał jeszcze oznaki życia. Natychmiastowa reanimacja, którą przeprowadzili ratownicy z pogotowia, nie przyniosła jednak skutków. Wędkarz zmarł. Ciało drugiego, martwego już mężczyzny, wyciągnęli na brzeg strażacy.

Obaj wędkarze, 45-letni Wacław Z. i 46-letni Jerzy B. byli mieszkańcami Będzina.

- Wędkarze wypłynęli prawdopodobnie kilka minut przed godziną 12 z plaży lub z cypla, po drugiej stronie akwenu. Od brzegu dzieliło ich zaledwie kilkadziesiąt metrów. Przywieźli ze sobą łódź. Odszukaliśmy już małego fiata, którym przyjechali. Był zaparkowany niedaleko brzegu - wyjaśnia komisarz Marek Skreczko, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Dąbrowie Górniczej.

Nie mieli nawet kamizelek

Policja i strażacy mówią o nieszczęśliwym wypadku wędkarzy, ale żeglarze podkreślają, że trudno wybierać się na ryby w taką jak wczoraj pogodę, gdy mocno wieje, a fale są naprawdę wysokie. Poza tym nie znaleziono przy wędkarzach ani jednej kamizelki ratunkowej.

- Łódź miała niską burtę. Bardzo łatwo przy takiej pogodzie taką łódkę wywrócić. Podobno także mężczyźni stali, zamiast siedzieć. To mógł być także dodatkowy czynnik, który spowodował wywrócenie się łodzi - wyjaśnia Piotr Majchrowski, komandor Jacht Klubu Pogoria III.

Mimo nieprzyjaznej aury, wielu ludzi łowi na dąbrowskim akwenie ryby z łodzi. Nie zawsze mają ze sobą nawet kapoki. Tymczasem z wodą nie ma żartów.

500 zł podwyżki dla mundurowych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie