System szybkiego reagowania na zakażenia sepsą uratował życie sześciu osobom

Piotr Sobierajski
Alfreda Trzeszczyńska sprawdza zapasy antybiotyków w dąbrowskim szpitalu.
Alfreda Trzeszczyńska sprawdza zapasy antybiotyków w dąbrowskim szpitalu.
W Szpitalu Specjalistycznym im. Sz. Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej sprawdził się system monitorowania i szybkiego reagowania na sepsę. Podobnego w regionie nie ma, a wart jest naśladownictwa, bo tylko w ciągu ...

W Szpitalu Specjalistycznym im. Sz. Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej sprawdził się system monitorowania i szybkiego reagowania na sepsę. Podobnego w regionie nie ma, a wart jest naśladownictwa, bo tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy trzech pacjentów zakażonych posocznicą udało się w miejskiej lecznicy wyleczyć.

W innych miastach reaguje się dopiero w konkretnych przypadkach i próbuje szczepić osoby, które miały kontakt z zarażonymi albo kieruje je do lekarza.

Dąbrowski system to ścisła współpraca Urzędu Miejskiego, Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej oraz szpitala. Sanepid kieruje do szpitala nie tylko zakażonych na sepsę, ale także wszystkich, z którymi chorzy mieli kontakt w ciągu siedmiu dni. Lekarz decyduje o podaniu niezbędnych leków (rifampicyny lub ciprofloksacyny) i nie ma mowy, by tych specyfików zabrakło. Są przechowywane w zapasach, finansowanych przez magistrat.

- Ścisłą procedurę, która zwiększa szansę na ograniczenie kontaktu osób zarażonych z innymi wprowadziliśmy po pierwszym takim przypadku w naszym mieście wiosną. Od początku roku z sepsy wyszło sześć osób. Podobnego systemu nie ma w innych miastach. Jest skuteczny, bo osoby mające kontakt z zakażonym natychmiast dostają bezpłatnie leki w szpitalu. Nie ma obaw, że nie wykupią ich, bo np. brak im pieniędzy - mówi Jerzy Bazylak, sekretarz Powiatowej Rady Bezpieczeństwa w Dąbrowie Górniczej.

Od września do miejskiego szpitala tuż po rozpoznaniu objawów sepsy trafiło dwóch mieszkańców Dąbrowy Górniczej i jeden z powiatu będzińskiego. Na przykład w październiku 17-letnia dziewczyna mogła zarazić siódemkę osób, w wieku od 3 do 18 lat. Wszystkie dostały antybiotyki, a najmłodsi specjalny zamiennik.

Wszystkie osoby, u których potwierdziliśmy sepsę, wyzdrowiały. Leczenie trwa około dwóch tygodni, ale przełomowy jest trzeci i czwarty dzień. Jeśli organizm się obroni, to jest szansa na powrót do normalnego życia - mówi Zbigniew Grzywnowicz, dyrektor dąbrowskiego szpitala.

Specyfiki mogą być podane w każdej chwili.

- To bardzo dobre rozwiązanie. Zakup leków raz w roku będzie refundował Urząd Miejski. Kwota nie jest wysoka, bo kilkaset złotych, ale mamy pewność, że w razie potrzeby możemy kupić ich niezbędną ilość - mówi dyrektor Grzywnowicz.

Wcześniej brakowało specyfików dla najmłodszych. To problem, bo na sprowadzenie odpowiedniego leku trzeba było czekać czasami całą dobę, a wiadomo, że tu czas odgrywa decydującą rolę.

- Teraz mamy to pod kontrolą, choć aż 95 procent wszystkich zdiagnozowanych przypadków sepsy pełnoobjawowej nie pochodziło z terenów Dąbrowy Górniczej. Pacjenci zarazili się poprzez kontakt z innymi osobami. Najważniejsze jest jednak unikanie paniki. Wraz z wprowadzeniem systemu przeprowadziliśmy specjalne szkolenia wśród personelu medycznego oraz nauczycieli i wychowawców w przedszkolach - podkreśla Grzegorz Chudzik, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Dąbrowie Górniczej.

Na podobne rozwiązanie zdecydował się tylko powiat będziński. Tutaj zakup leków refundowany jest przez starostwo powiatowe i trafiają do szpitali w Będzinie i Czeladzi. W tym roku na terenie tego powiatu wykryte zostały dwa przypadki zachorowań na sepsę (jeden w gimnazjum, drugi w szkole podstawowej), ale uczniowie wrócili do zdrowia. Nie doszło też do rozprzestrzenienia się choroby.

W Sosnowcu nie ma wzmożonego monitoringu sepsy, ani dopłat do leków, bo jak twierdzą w magistracie, liczba zachorowań nie zwiększyła się w stosunku do lat poprzednich. Od stycznia zanotowano tu jeden potwierdzony przypadek sepsy u 2-latka, który w sierpniu zostało wyleczone w Sosnowieckim Centrum Pediatrii.

- Nie podejmujemy specjalnych środków ostrożności, bo ta choroba istniała od dawna. Teraz pojawiło się wzmożone zainteresowanie medialne wszystkimi przypadkami. Nie ma jednak żadnego problemu z dotarciem do szczepionek - poinformował nas Jan Andrzej Wieja z UM w Sosnowcu.

Wszyscy zdrowi

W najlepszej sytuacji jest powiat zawierciański, bo tam w tym roku sanepid nie odnotował ani jednego przypadku zachorowania na posocznicę.

- Nie mieliśmy takich problemów, ale jesteśmy w gotowości. Odbyły się szkolenia dla lekarzy - twierdził Wiesława Hamerlik z sanepidu.

Tutejsze starostwo nie dofinansowuje zakupów leków. - Nie było większego zagrożenia i trudno byłoby znaleźć w budżecie fundusze na leki - mówi Maciej Pawłowski ze starostwa.

Sztuczna inteligencja “nie radzi” sobie z hejtem?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie