Sztafeta przyjaźni

Piotr Sobierajski
Dąbrowscy biegacze dotarli także na koniec Europy, do Przylądka Północnego.
Dąbrowscy biegacze dotarli także na koniec Europy, do Przylądka Północnego.
Po trzytygodniowym biegu do Dąbrowy Górniczej powrócili uczestnicy VIII Sztafety Osób Niepełnosprawnych. Wspólnie z reprezentantami innych krajów przemierzyli pieszo i w autokarach ponad 5 tysięcy km.

Po trzytygodniowym biegu do Dąbrowy Górniczej powrócili uczestnicy VIII Sztafety Osób Niepełnosprawnych. Wspólnie z reprezentantami innych krajów przemierzyli pieszo i w autokarach ponad 5 tysięcy km. Nie tylko zmagając się ze sportowymi wyzwaniami, ale także przywożąc w nagrodę "bagaż" pełen niesamowitych wrażeń.

Z Polski do Szwecji

Tegoroczna impreza rozpoczęła się w Suwałkach, gdzie zakończyła się ostatnia sztafeta, i prowadziła dalej przez Litwę (tutaj dąbrowianie odwiedzili miejsce wybuchu Powstania Styczniowego), Łotwę, Estonię, Finlandię, Norwegię, aż do Szwecji. Trasa podzielona została na 17 etapów, liczących od 150 do 400 km. Celem biegu było zdobycie Przylądka Północnego w Norwegii, czyli najdalej wysuniętego na północ skrawka naszego kontynentu. Surowy krajobraz zrobił na wszystkich niesamowite wrażenie.

- Zamiast drzew i krzewów wszędzie były tylko mchy. Wiał straszny wiatr, a temperatura spadła do kilku stopni powyżej zera. Europa kończy się natomiast 300-metrową przepaścią, wpadającą do Morza Norweskiego - relacjonowali Wiesław Lorczyk i Rafał Liwiński.

Sztafeta zakończyła się w szwedzkim Falun, starym miasteczku z tradycjami sportowymi.

- Jest tam ogromna skocznia narciarska, podobnie jak w całej Skandynawii. Wszędzie można było zobaczyć skocznie. Małe, średnie i duże. Przepiękne były też lasy i jeziora - wspominali uczestnicy sztafety.

Mikołaj wrócił z urlopu

Zanim biegacze dotarli jednak na kraniec Europy byli serdecznie witani Finlandii, gdzie w zdumienie wprawiła ich nie tylko przepiękna przyroda, ale także to, że dookoła wszędzie było pełno reniferów.

- Przebiegały nam drogę i wcale się nie bały. Po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć białe noce. Fajnie było też w wesołym miasteczku. Warto było pokonać strach i przejechać się na rollercoasterze - stwierdził Wiesław Lorczyk.

Sporym przeżyciem było także spotkanie na Kręgu Polarnym z prawdziwym św. Mikołajem, który specjalnie dla uczestników biegu... przerwał zasłużony urlop. W Tampere odwiedzili natomiast Muzeum Doliny Muminków. Ogromne wrażenie wywarło też na wszystkich jezioro Inari, z nad brzegów którego pochodzi jeden z najstarszych rodów lapońskich - ród Inari.

- Podczas specjalnego spotkania mogliśmy poznać zupełnie odmienne tradycje, obyczaje i kulturę tej społeczności - podkreśla Kamil Dybich, trener i opiekun naszych zawodników.

Dąbrowianin rekordzistą

Nasi zawodnicy byli bardzo widoczni na trasie, a dąbrowianin Marek Michalski pobił nawet rekord w długości trasy, jaką pokonał jeden biegacz w ciągu dnia. W sumie przebiegł natomiast 287 km, co okazało się nie lada wyczynem.

- Biegło nam się całkiem dobrze. Wcześniej dużo trenowaliśmy więc nie obawialiśmy się wyzwań. W tak fajnej i przyjaznej atmosferze nie czuliśmy prawie wcale zmęczenia - mówili Wiesław Lorczyk i Artur Przybyłek.

W trakcie imprezy już po tygodniu zatarły się niemal wszystkie granice i bariery pomiędzy biegaczami z różnych krajów. Z dnia na dzień coraz bardziej zżyli się ze sobą, nawiązując nowe znajomości i przyjaźnie, tak więc trudno się było potem rozstać.

- Kiedy po osiemnastu godzinach podróży promem dotarliśmy do Gdańska nie zabrakło pożegnalnych łez, bo zatarły się wszelkie bariery językowe, kulturowe, wyznaniowe, czy też wynikające z niepełnosprawności - podkreślił Kamil Dybich.

Zdobyli Przylądek Północny

Dzięki współpracy Środowiskowego Domu Samopomocy przy ul. Morcinka i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Dąbrowie Górniczej z Europejską Organizacją Na Rzecz Grup Społecznych Wymagających Wsparcia "Integracyjne Spotkania Przyjaciół - Polska" oraz pomocy Urzędu Miejskiego i wsparciu sponsorów w tegorocznej sztafecie wzięli udział: Marek Michalski, Wiesław Lorczyk, Rafał Liwiński, Mariusz Banak ze Środowiskowego Domu Samopomocy oraz Artur Przybyłek (Stowarzyszenie Neuron) i Łukasz Płonka z Zespołu Szkół Zawodowych "Sztygarka".

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie