Wróg zza ściany

Piotr Sobierajski
Pani Wioletta i jej dzieci są na skraju wytrzymałości.
Pani Wioletta i jej dzieci są na skraju wytrzymałości.
Od kiedy przed siedmiu laty Wioletta Gawlik z rodziną wprowadziła się do bloku przy ul. Cedlera 10, jej życie zamieniło się w koszmar. Co kilka dni do drzwi jej mieszkania pukali przedstawiciele policji, straży ...

Od kiedy przed siedmiu laty Wioletta Gawlik z rodziną wprowadziła się do bloku przy ul. Cedlera 10, jej życie zamieniło się w koszmar. Co kilka dni do drzwi jej mieszkania pukali przedstawiciele policji, straży miejskiej, MOPS-u oraz administratora budynku. Dlaczego? Wszystko za sprawą wymyślonych donosów, które przesyłają do tych instytucji sąsiedzi z piętra wyżej.

Nie ma spokoju
— Nie wiem czemu uwzięli się na mnie? Mam już tego dość i nie wiem, kto może mi pomóc. Czy nie ma przepisów, które surowo karałyby za rzucanie fałszywych oskarżeń? Od lat sąsiedzi wysyłają pisemne, bzdurne donosy, oskarżając mnie, że zakłócam ciszę i porządek, że maltretuje dzieci i budzę je w nocy. Jestem w ich opinii alkoholiczką i osobą niezrównoważoną, choć ja alkoholu nawet nie biorę do ust — mówi Wioletta Gawlik.

Każdy donos to jednak kolejna kontrola, która spędza sen z powiek całej rodzinie, choć od lat starają się unikać gnębiących ich sąsiadów i nie reagować na zaczepki.

— Próbowałam z nimi rozmawiać, ale bez efektu. Przeszkadza im dosłownie wszystko, że zaszczeka pies, że bawią się dzieci, że wieczorem ktoś korzysta z łazienki. To jakaś paranoja! Psa nigdy nie zostawiam w domu samego, zachowujemy się cicho, więc nie potrafię pojąć, skąd w tych ludziach tyle zawiści i chęci do wymyślania kolejnych kłamstw — podkreśla dąbrowianka.

W innym terminie
Próbowaliśmy się skontaktować z małżeństwem K., ale nie chcieli z nami rozmawiać.
— Boli mnie głowa, jestem chora, proszę się zgłosić w innym terminie — usłyszeliśmy zza zamkniętych drzwi.

Kiedy ponownie poprosiliśmy o wyjaśnienie sytuacji, dowiedzieliśmy się jedynie, że od rozstrzygania tego typu sporów są sądy.

Bezpodstawne zarzuty
Sąsiedzi odwołują się do sądu, ale wymiar sprawiedliwości nie podziela ich opinii o rodzinie pani Wioletty. We wtorek za to zapadło rozstrzygnięcie w Sądzie Rejonowym w sprawie z powództwa cywilnego o zniesławienie, jaką Wioletta Gawlik wytoczyła sąsiadom.

Wyrok był jednoznaczny — wysuwane przez uciążliwych sąsiadów zarzuty są bezpodstawne. Państwo K. zgodnie z decyzją sądu muszą zapłacić 100 zł kosztów rozprawy, zwrócić Wioletcie Gawlik 300 zł za założenie sprawy oraz wpłacić 500 zł na rzecz ośrodka, w którym leczą się osoby z chorobami serca.
Podobny przebieg miała pierwsza rozprawa sądowa, wytoczona Wioletcie Gawlik przez sąsiadów. Nie dość, że sąd oddalił wszystkie zarzuty, to musiał jeszcze wyprosić ich z sali, bo napastliwym zachowaniem obrazili wymiar sprawiedliwości.

Bzdurny charakter donosów potwierdzają także strażnicy miejscy, którzy do lutego bardzo często musieli reagować na zgłoszenia Państwa K.

— Po kilkunastu zgłoszeniach i sprawdzaniu autentyczności zarzutów okazało się, że żaden się nie potwierdził. Lokatorka zwróciła się z pisemną prośbą o zaniechanie interwencji. Zgodziliśmy się na to, informując, że ograniczymy nasze wizyty tylko do niezbędnych sytuacji. Pouczyliśmy także autorów donosów, bo ciągłe wyjazdy były po prostu stratą czasu. Przepisy obligują nas jednak do sprawdzenia każdego tego typu zgłoszenia — wyjaśnia Krzysztof Buchacz z dąbrowskiej Straży Miejskiej.

Uciążliwi sąsiedzi ostatnio znów wystosowali pismo do administratora. Tym razem przeszkadzało im „wycie psa i zakłócanie porządku”. Zarzut jak zwykle się nie potwierdził.

— Przeprowadziliśmy wywiad środowiskowy i stwierdziliśmy, że nie dzieje się tam nic złego, a przepisy nie są naruszane — stwierdza Witold Masłowski, zarządca budynku.

Wioletta Gawlik cały czas martwi się, co będzie dalej, skoro sąsiedzi mają za nic wyroki sądów i ustalenia organów porządkowych.


Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć państwo K. w poprzednim miejscu zamieszkania postępowali dokładnie w taki sam sposób, ale tam lokatorzy solidarnie wystąpili przeciwko tym przedziwnym praktykom. W efekcie uciążliwi sąsiedzi musieli się przeprowadzić i trafili właśnie... do bloku przy ul. Cedlera 10.

Podatek od psa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie