Zaszyfrowani...

Marcin Twaróg
Państwo Sikorowie mają nadzieję, że administracja zrozumie błąd i zdejmie zamki szyfrowe. 
Nie zamierzają odebrać kodu dostępu. Twierdzą, że montaż zamków był bezprawny.
Państwo Sikorowie mają nadzieję, że administracja zrozumie błąd i zdejmie zamki szyfrowe. Nie zamierzają odebrać kodu dostępu. Twierdzą, że montaż zamków był bezprawny.
W pięciu blokach w Dąbrowie Górniczej administracja zamontowała zamki szyfrowe, ale za instalację domofonu każe płacić mieszkańcom. Efekt jest taki, że domofonów nie ma, a lokatorzy za jednym zamachem pozbyli się ...

W pięciu blokach w Dąbrowie Górniczej administracja zamontowała zamki szyfrowe, ale za instalację domofonu każe płacić mieszkańcom. Efekt jest taki, że domofonów nie ma, a lokatorzy za jednym zamachem pozbyli się zarówno intruzów, jak i dobrych znajomych.

Lokatorzy pięciu bloków osiedla Centrum-Północ w Dąbrowie Górniczej mieszkają jak w elektronicznych sejfach. Wejścia do ich bloków bronią elektroniczne zamki otwierane szyfrem. Aby dostać się na klatkę schodową, trzeba wprowadzić sześciocyfrowy kod. To dobre rozwiązanie, bo eliminuje włóczęgów i złodziei. Tyle, że przy okazji do bloku nie wejdzie żaden inny gość, bo "zapomniano" o zainstalowaniu domofonów.

Dla wtajemniczonych

Część mieszkańców nie ukrywa swego rozgoryczenia. Prowadzą życie towarzyskie, odwiedzają ich rodziny, czasami wpadnie ktoś niezapowiedziany. Tak było do niedawna. Od paru tygodni wstęp do bloków mają tylko wtajemniczeni, którzy znają tajne szyfry.

- To absurd! Przecież nie będę wystawać na podwórku w oczekiwaniu na gościa, bo się przeziębię. Wiadomo, że człowiek z reguły umawia się na konkretną godzinę, ale czasami coś komuś wypadnie i będzie chciał się nagle spotkać. I jak tu wtedy dać znać? Na wszelki wypadek powiedziałem już znajomym, żeby rzucali kamyczkami w okno - mówi jeden z mieszkańców.

Kod dostępu

Najostrzej wobec kontrowersyjnemu pomysłowi montażu zamków szyfrowych wystąpiła Zdzisława Sikora. Na znak protestu nie zgłosiła się do administracji po własny kod dostępu. Twierdzi, że najpierw należało przeprowadzić konsultacje wśród mieszkańców i spytać, czy wyrażają zgodę na montaż domofonów, a dopiero potem instalować zamki szyfrowe.

- Administracja postawiła nas przed faktem dokonanym. Nie mieliśmy nic do gadania. Teraz nikt oprócz mieszkańców nie wejdzie na klatkę. A jak ktoś się źle poczuje, to nawet pomoc lekarska może przyjść za późno. Już raz mieliśmy taki przypadek. Kobieta miała atak astmy i pogotowie musiało przez okno do niej włazić, bo drzwi były zamknięte - mówi Zdzisława Sikora.

Oblężona twierdza

Państwo Sikorowie twierdzą, że gdyby o "podstępnym" działaniu administracji wiedziało więcej mieszkańców, pewnie przyłączyliby się do protestu. Wielu z nich nie będzie stać na wyłożenie pieniędzy na zakup domofonu i na zawsze odcięci zostaną od świata.

- Kilka miesięcy temu zaproponowałam mieszkańcom naszego bloku, że zrobimy zrzutkę i kupimy normalną wkładkę do zamka, żeby zamykać drzwi wejściowe. To dlatego, że byłam wcześniej u kierownika administracji i powiedział, że nie ma pieniędzy na zamek. No, ale jak widać, teraz znalazł pieniądze na o wiele droższe zamki szyfrowe. Każdy mieszkaniec za wkładkę i klucz zapłaciłby tylko 1,3 zł, a za zamek szyfrowy da pewnie sto razy więcej. I niech mi nikt nie mówi, że nic za niego nie zapłacimy - denerwuje się Zdzisława Sikora.

Administracja "wdraża program"

Pod koniec października dostała oficjalne pismo, w którym czytamy, że ze względu na brak montażu tradycyjnego zamka administracja "wdraża program zabezpieczenia budynków przez montaż zamków szyfrowych".

- Był sezon urlopowy. Nie zdążyliśmy zebrać wszystkich pieniędzy. Administracja nas wyprzedziła, ale nie powiedziała ludziom całej prawdy - że takie rozwiązanie jest o wiele droższe - tłumaczy Zdzisława Sikora.


Jarosław Kowalski, kierownik Administracji nr 5 osiedla
Centrum-Północ:

Każdy mieszkaniec dostał od nas instrukcję obsługi zamka szyfrowego razem z kodem dostępu i kluczem. Klucz jest na wypadek, gdyby na przykład nie było prądu, a także na wypadek, gdyby ktoś zapomniał kodu. Tego kompletu nie odebrali tylko państwo Sikorowie.

Zamek nic nie kosztuje mieszkańców, bo spółdzielnia ma na to fundusze. Aby ktoś wszedł z zewnątrz, to domofon oczywiście trzeba sobie kupić we własnym zakresie. Większość ma tę świadomość i wyraziła na to zgodę. Państwo Sikorowie też muszą się dostosować. Takie obowiązują prawa w zasobach spółdzielczych.

Spółdzielnia:

Spółdzielnia Mieszkaniowa "Lokator" rozpoczęła w tym roku szeroko zakrojoną akcję zabezpieczania dostępu do bloków przez montaż zamków szyfrowych. Stało się to na skutek wniosków mieszkańców obawiających się nieproszonych gości. Wejście do środka możliwe jest tylko po wprowadzeniu odpowiedniego kodu.

Jak nas zapewniono, specjalne kody przydzielone mają być także wszystkim miejskim służbom, w tym policji, straży pożarnej, lekarzom pogotowia ratunkowego i listonoszom. Niestety, jeszcze trzy dni temu w pogotowiu ratunkowym nikt o kodach nie słyszał.

Podatek od psa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie